Ciąża, objawy ciąży, macierzyństwo, dzieci
http://forum.e-mama.pl/

czy wtrącać się w metody wychowawcze męża
http://forum.e-mama.pl/viewtopic.php?f=67&t=55594
Strona 1 z 1

Autor:  MartaKS [ pn cze 04, 2012 12:09 pm ]
Tytuł:  czy wtrącać się w metody wychowawcze męża

pytanie jak w nagłówku choć raczej poodaję pod dyskusję, bo sama robię jak robię czyli wtrącam się, a jakże.

chodzi o sytuacje gdy mąż jest zbyt rygorystyczny, surowy wobec dzieci...mojemu męzowi często sie zdarza zwyczajnie warknąć na dzieci bo nie ma nastroju, jest zmęczony. nasza starsza córka jest b.wrażliwa i często płacze nie potrafiąc np. inaczej poradzic sobie z czyms powiedzmy że siostra jej coś zabrała. wowczas moj mąz jej dogryza, że jest beksą, że tylko ryczeć potrafi, że młodsza córka tyle nie płacze...wtedy zawsze wkraczam ale finał taki, że córki widzą kłótnię rodziców...mąż zwykle wtedy mówi "Ja się w ogóle mogę nie odzywać" i wychodzi. Nie dociera do niego, że zbyt surowo odnosi sie do córki, że ona ma prawo do bcia bardziej wrażliwą.

Z drugiej strony ostatanio moja siostra wspominała gdy jej mąż, nieżyjący już, właśnie tak podobnie wychowywał ich dzieci i teraz ona uważa to za dobre. Gdy zmarł i nie było w rodzinie nikogo kto by był twardszy dla dzieci stało sie tak, e teraz jako pełnoletnie nie mają za grosz szacunku do matki.

Pwoiedzcie jak to jest u was. Wiem, że idealnie byłoby ustalić na osobności pewne kwestie ale w przypadku mojego męża to nie skutkuje. On albo chce wychowywac dzieci "po swojemu" albo wcale.

Autor:  pasia251 [ pn cze 04, 2012 4:46 pm ]
Tytuł: 

Nie wtrącam się.
Tzn. nie wtrącam się przy dziecku.
Pomyśl, jakbyś się poczuła, gdyby mąż przy waszych dzieciach podważał twoje zdanie i twoje metody?
ciesz się, że chce brać udział w wychowaniu dzieci.

a jak masz jakieś zastrzeżenia, powiedz mu o tym na osobności - tylko nie w formie pretensji.

Autor:  malgora83 [ pn cze 04, 2012 6:09 pm ]
Tytuł: 

Rany!

Wiecie, ze dzisiaj o to sie sciełam z moim ślubnym?

Podobnie jak pasia uważam, ze możesz dyskutowac z mezem, ale nie przy dzieciach, bo podważysz tym autorytet męża, a tego napewno ani on ani ty nie chcecie.

Ja dzisiaj mojemu powiedziałam, ze ustalalasmy inne zasady. Ze przy histeri nie zwracamy uwagi, a ten ciagle do niej gadał w kolko jedno i to samo, ona wyła coraz bardziej, on sie jej kazał uspokoić, ona sie uspokajała, ale ten nadal gadał i tak w kółko macieju. Dostałam szału i mu wygarnełam, oczywiscie jak mała poszła spac.
Odebralam to tak jakby jemy sprawiało przyjemnosc to ze ona sie drze masakrycznie, ze uszy bolą.
Oczywiscie wiem, ze nie sprawia (mam nadzieje;)) ale jednak zamiast prowadzc do tego, zeby sie uspokoiła jak najszybciej, czyli olać to, to on sprawia ze ta sie nakreca jeszcze bardziej i potrafi wyc godzinę :/

Autor:  Xezbeth [ pn cze 04, 2012 6:56 pm ]
Tytuł: 

Zdarza mi się, ale wiem, że nie powinnam... Staram się raczej zabijać wzrokiem :lol: tak żeby dzieci nie widziały, albo szeptem (jak dzieci wrzeszczą, to i tak nie słyszą). Ale czasem się nie da.
U mnie też jest ten problem jak u Marty. Usiłuję stawać w obronie, kiedy tatuś jest zbyt surowy. I jak u malgory - nie umiem oduczyć go dyskutowania, kiedy dzieci ewidentnie się nakręcają. Raz kazałam zrobić coś, żeby obniżyć karę, która była makabrycznie nieadekwatna. Jak już tatuś tę karę nałożył, poszłam porozmawiać na boku, żeby poszedł z dzieckiem na jakiś układ, cokolwiek, byle tę karę obniżyć bez podkładania się.
Wiecie, nie jest tak, że nie można w ogóle pokazywać, że ma się różne zdania... Oczywiście, jak klamka zapadnie, drugi rodzic np. nałożył karę, nie można jej tak po prostu zdjąć. Trzeba to jakoś obejść razem, jeśli razem dojdzie się do wniosku, że to było złe. Podczas jakichś zachowań, które ewidentnie nie służą dziecku, np. gdy drugi rodzic nakręca dziecko zamiast uspokajać, lepiej kopnąć go w kostkę, zamknąć drzwi czy coś... ale nie zwracać jawnie uwagi. Natomiast jeśli pojawia się dyskusja "czy idziemy dziś na lody mimo że dzień słodyczowy jest dopiero jutro", można ją śmiało toczyć przy dziecku. Dziecko uczy się, że można dojść do porozumienia, mając inne zdania, używając argumentów. Trzeba dojść przy dziecku do konsensusu. Gdy zdarzy się sprzeczka, trzeba umieć przy dziecku ją zakończyć - przyznać się do błędu, przeprosić itd...

Autor:  Arwilla [ wt cze 05, 2012 6:34 am ]
Tytuł: 

Temat od razu nasunął mi na myśl słowa, które kiedyś powiedziałam do Nieślubnego: "Nie wtrącaj mi się do wychowywania dziecka, bo ciebie całymi dniami nie ma, a potem ja odkręcam to coś namieszał"... :roll:

Niestety ponieważ nie jestem matką idealną wychodzi jak wychodzi... trochę z górki, częściej pod... A to, że on się i tak wtrąca, wcale nie pomaga... :twisted:

Najbardziej pasuje do tematu cytat z podpisu Astarte: "Pierwszą połowę życia marnują nam rodzice, drugą - dzieci"

Przerażające, ale prawdziwe... :roll:

Autor:  MartaKS [ wt cze 05, 2012 8:49 am ]
Tytuł: 

właśnie Arwilla o to mi najbardziej chodzi, że tatuś wkracza do życia dzieci powiedzmy na godzine dziennie i stara sie je wychowywać nie wiedząc wielu rzeczy o nich, o powodach jakichś ich zachowań. i ten zakaz płaczu, marudzenia...nosz wiem, ze ma dosc po całym dniu ale dzieci nie roboty by sie wyłączały bo tatusia denerwuje hałas. wieczorem dzieci wiadomo bardziej marudne. widzę, że mój mąż wtedy gdy córki sa wesołe, milutlkie, kochane to je bierze na kolana a jak maja gorszy dzień to zaraz je odtrąca.

Autor:  malgora83 [ wt cze 05, 2012 4:57 pm ]
Tytuł: 

Arwilla pisze:
Temat od razu nasunął mi na myśl słowa, które kiedyś powiedziałam do Nieślubnego: "Nie wtrącaj mi się do wychowywania dziecka, bo ciebie całymi dniami nie ma, a potem ja odkręcam to coś namieszał"... :roll:


lepiej bym tego nie ujęła.
To mnie boli najbardziej, że spedzam z dzieckiem każda wolna chwilę, mój ślubn juz nie, on ma inne zajęcia. Bawi sie z nia zaledwie pol godziny dziennie i to wszystko. Nie wie co lubi, nie wie co jada. Także irytuje mnie, ze w chwilach kryzysowych wkracza tatuś i karci ją, ale nie nagrodzi jej już za to że zrobiła dobrze.
Sam robi z siebie surowego rodzica, a potem ma pretensje do mnie, ze ona sie go boi.
I tak jest, ze mi wejdzie na głowe, a do niego ma respekt, do mnie przytuli, a do niego nie, bo tata jest tylko od karcenia. To jest zła postawa, ale mąż twierdzi, ze ja to źle widzę i tak w kolko.

Autor:  Kalpina [ wt cze 05, 2012 6:16 pm ]
Tytuł: 

Niestety zdarzyło mi sie wtrącić przy córce ale również uwazam to za złe w tym momencie. Mój mąż ma to do siebie, ze rozpieszcza córkę jak tylko może a mi się to nie podoba. On to robi dlatego bo go praktycznie cały czas nie ma w domu ale mnie to wkurza bo ja potem zbieram plony tego pozwalania na wszystko.

Autor:  pasia251 [ wt cze 05, 2012 8:46 pm ]
Tytuł: 

u nas w domu to ja jestem ta bardziej wymagająca - tata rozpuszcza i pozwala na więcej... ale on tez spędza z dzieckiem sporo czasu, więc to rozpieszczanie na nim się najczęściej odbija - młody wchodzi mu na głowę ;)

a mnie się najczęściej ciśnie wtedy na usta - masz co chciałeś 8)
mojemu mężowi brak konsekwencji...

Prawd JEST TAKA, ŻE JEDNO Z RODZICÓW WYMAGA WIĘCEJ, DRUGIE MNIEJ... TATA JEST BARDZO WAŻNY W ŻYCIU DZIECKA, NAWET JEŻELI CZASEM JEST ZBYT SUROWY...

przepraszam za capsa, ale nie chce mi się drugi raz tego pisać :oops:

Autor:  Charmer [ czw sie 23, 2012 10:00 am ]
Tytuł: 

Dlatego wychowywanie powinno być świadome. Zasady jakich uczymy dzieci muszą być przez nas rodziców przedyskutowane. Rodzice powinni stanowić wspólny front. Najgorsze co może być to podważanie swoich kompetencji przy dziecku bo one momentalnie wykorzystują takie sytuacje.

Wiadomo, czasami różnie bywa, ale nie może być tak, że ojcu czy matce zdarza się "warknąć" na dziecko bo ma zły nastrój. Trzeba nad sobą pracować, żeby powstrzymywać się przed odreagowywaniem swoich problemów na dzieciach.

Konsekwencja i morze cierpliwości!

A szacunku nie zdobywa się krzykiem tylko właśnie spokojem i konsekwencją. Nie mylmy szacunku ze strachem.

Autor:  kinusia [ wt lis 27, 2012 4:41 pm ]
Tytuł: 

tak chyba powinno być, zazwyczaj mama jest łagodniejsza, a ojciec surowy. I jakoś nikomu to od pokoleń nie zaszkodziło, a wręcz przeciwnie, daje równowagę w wychowaniu.

Autor:  karuzel [ czw sty 17, 2013 2:07 pm ]
Tytuł: 

ja uważam, ze rodzice powinni miec obrana jakąs wspólną strategie, a nie, ze dziecko pyta się matki o zdanie, a ona na to spytaj ojca i tak w kółko nikt nie chce podjąć ostatecznej decyzji, jeśli nie podoba Ci sie zachowanie męża to porozmawiaj z nim na osobności o tym, ale nigdy nie przy dzieciach

Autor:  MCH [ wt lut 05, 2013 11:04 pm ]
Tytuł:  Re: czy wtrącać się w metody wychowawcze męża

Cytuj:
Z drugiej strony ostatanio moja siostra wspominała gdy jej mąż, nieżyjący już, właśnie tak podobnie wychowywał ich dzieci i teraz ona uważa to za dobre. Gdy zmarł i nie było w rodzinie nikogo kto by był twardszy dla dzieci stało sie tak, e teraz jako pełnoletnie nie mają za grosz szacunku do matki.
Na szacunek trzeba zasłużyć sobie postępowaniem jak ich nie broniła przed ojcem to nic dziwnego.
Cytuj:
ciesz się, że chce brać udział w wychowaniu dzieci.

jak tak ma to robić to niech lepiej nie bierze a zajmie się kwestią finansową

Ja byłam ofiarą ojca oto mój wątek viewtopic.php?f=18&t=58566
mnie tata krzyczał, bił, kopał, dołował psychicznie-kochana mamusia nic z tym nie zrobiła i efekt jego nie szanuje kontakt prawie zerowy z matką dwa razy na rok. Więzi tak nie ma że rodzice nie wiedzą że 4 razy poroniłam.

Więc proszę Was drogie panie, brońcie swoje dzieci dla ich późniejszego zdrowia psychicznego.
Wiem że dzieci nie raz dadzą w kość ale są na to normalne metody pedagogiczne np: superniani ale też dziecko ma swój wiek gdzie musi się wyszaleć. Zasady tak ale bez krzyku i przemocy.

Autor:  Kelvin [ wt paź 29, 2013 3:24 pm ]
Tytuł:  Re: czy wtrącać się w metody wychowawcze męża

Generalnie to trzeba się jak najbardziej wtrącać. Oczywiście, że zawsze będą jakieś różnice między mamą i tatą, bo to są po prostu dwie osoby, ale w kwestiach wychowawczych trzeba się po prostu dogadać co do jednej wersji.

Autor:  mammalyga [ śr gru 11, 2013 5:36 pm ]
Tytuł:  Re: czy wtrącać się w metody wychowawcze męża

Moim zdanie nie ma nic gorszego niz niezgadzajacy sie ze soba rodzice stajacy w opozycji do siebie .. w wychowaniu trzeba miec jeden kierunek jedna myśli i tak jak w zwiazku trzeba wypracowac kompromis

Autor:  xxx000 [ pn lip 14, 2014 8:55 pm ]
Tytuł:  Re: czy wtrącać się w metody wychowawcze męża

Ja nie wtrącam się do męża jak wychowuje dzieci. Uważam ze to dobrze że każdy z nas ma troch inne sposoby wychowania. Ale nie zdarzyło się jeszcze u nas żeby z tego powodu się pokłócić przeważenie w sprawie dzieci staramy się razem podejmować decyzje np. jaką kare zastosować itp.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/