Dzisiaj jest pt gru 06, 2019 2:16 pm


Forum ciąża

» Forum ogólne » Psychologia

Strefa czasowa UTC [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 173 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 9  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 2:03 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt gru 12, 2006 2:16 pm
Posty: 7570
Lokalizacja: leszno
Zadko generalnie piszę,ale czytam często niestety w tym temacie nie mogłam nie napisać, bo aż przykro się robi jak się czyta coś takiego.
Nie rozumiem tutaj podejścia niektórych z was. Oceniacie ją, wywołujecie poczucie w niej zupełnie nie potrzebnie, ona tego pisząc tu nie oczekiwała, myśle,że ona doskonale zdaje sobie z tego sprawe, że jej sytuacja jest nieakceptowana społecznie i właśnie z tego powodu ma problem. Nie musicie jeszcze wy dokładać do pieca. Nie znamy tak do kńa jej sytuacji prawda? Wiele z was tą sprawę rozpartuje w kategoriach białe i czarne a tak nigdy nie jest.

Zła.. moja rada jest taka abyś decyzje podjęła na spokojnie, nie wtedy kiedy górę na rozumem biorę emocje. To bardzo poważny krok. Jeśli widzisz jakąs iskierkę nadzieji dla wasze związku to daj może szanse. Musisz to dokładnie przemyśleć i zrobić tak jak podpowiada ci sumienie, tylko jedno mamy życie i musimy je przeżyć jak najlepiej.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 3:36 pm 

Rejestracja: czw paź 12, 2006 8:35 pm
Posty: 16458
_Lilith_ pisze:
Cytuj:
piszę to wszystko w pełni świadoma, że wielkie uczucie może spaść na człowieka niespodziewanie
Wielkie uczucia nie spadaja na dojrzałych, świadomych dorosłych ludzi. Spadają na ludzi spragnionych bliskości, zlęknionych życia i pragnących do kogoś należeć. Na ludzi z niezaspokojonymi potrzebami, bo ci z zaspokojonymi taplają siię w poczuciu szczęścia. :wink:

Lila, ale taki jest człowiek: spragniony bliskości, niezaspokojony, dążący i stawiający sobie coraz to nowe cele... Dotyczy to i kobiet i mężczyzn...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 5:13 pm 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr wrz 26, 2007 12:08 am
Posty: 3407
Geminis pisze:
*nanusia* pisze:
opartej na zasadzie: nie oszukuj! nie zabieraj niczego, co do Ciebie nie należy

dlaczego uważacie mężczyzn za swoją własność, nie rozumiem tego. Nikt nie jest niczyją własnością, każdy ma swój rozum i swoje sumienie ( mniejsze, większe lub w trybie uśpienia). Ciągle w tym temacie potępiamy kobiety, które zabierają innym biednym kobietom, matkom polkom ich cudnego, wyśnionego i jedynego księcia z bajki...

Nie rozumiem też robienia z mężczyzn debili, bez rozumu, nie myślących i pozbawionych uczuć, omotanych i niczego nie świadomych.


poniekad w zwiazku jestesmy "czyjas własnoscia" oczywiscie nie nie mowie o traktowaniu kogokolwiek jak rzecz/zabawke itd. wchodzac w zwiazek ofiarujemy komus czastke siebie czy nie????



i nikt {bynajmniej ja podrkresle po raz setny} nie uwaza ze tylko kobiety sa winne a mezczyzni cacy... ale widze ze nigdy juz tego nie zauwazycie :roll:

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 5:34 pm 
Dobre Serce
Dobre Serce

Rejestracja: ndz cze 29, 2008 8:23 am
Posty: 1401
a ja mogę coś zaproponować?
Niech każda z was uczciwie sobie odpowie na pytanie: jak bym się zachowała gdyby mój mąż nagle oświadczył że odchodzi do innej. Co bym sadzila o tej drugiej i o nim.
Tylko nie piszcie o tym na forum bo to i tak pewnie będzie nieszczere tylko na pokaz "jaka to ja jestem wyrozumiała itd". Odpowiedzcie uczciwie na to tylko sobie.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 5:43 pm 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr wrz 26, 2007 12:08 am
Posty: 3407
BRAWO FINKA!!!!!!!!!!!!!


ALBO JAKBY NASZA PRZYJACIÓŁKA PRZYSZLA ZARYCZANA Z TAKIM PROBLEMEM.......

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 5:54 pm 

Rejestracja: ndz mar 18, 2007 7:17 pm
Posty: 4071
Finka
moją odpowiedź już masz
Cytuj:
jeśli natomiast wkroczy, nie będę uważała, że sama jestem sobie winna, natomiast na pewno będe świadoma tego, że "coś było nie tak", że on nie kochał mnie tak, jak kochac trzeba,
a ja nie chcę trochę miłosci, nie chcę trochę małżeństwa.
chcę wszystko albo nic.

i myślę, że kobiety świadome siebie i swoich zwiazków tak właśnie do tego podejdą.
tu nie chodzi o pokaz jaka to ja jestem wyrozumiała.
chodzi o mnie, o moją wartość, o to, że nie poniżyłabym się żebrząc o uczucie czy związek, który nie ma szans...
ale to wiem teraz, nie wiem, co by było 5 lat temu :wink:

_________________
Córcia 2007 :)
Bliźniaczki [*][*] 2009
Synuś 2011 :)
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 5:55 pm 

Rejestracja: czw paź 12, 2006 8:35 pm
Posty: 16458
asiula2 pisze:
poniekad w zwiazku jestesmy "czyjas własnoscia" oczywiscie nie nie mowie o traktowaniu kogokolwiek jak rzecz/zabawke itd. wchodzac w zwiazek ofiarujemy komus czastke siebie czy nie????

Nie. Ofiarowujemy siębie nieustannie, codziennie, jeśli tak chcemy i mamy taką potrzebę. Nic nie jest dane raz na zawsze. Człowiek jest wolny...

asiula2 pisze:
i nikt {bynajmniej ja podrkresle po raz setny} nie uwaza ze tylko kobiety sa winne a mezczyzni cacy... ale widze ze nigdy juz tego nie zauwazycie :roll:

Hmmm, odwracasz kota ogonem :lol:
Przypomnę, że to Ty tak uznałaś, mówiąc, cyt.: "przez takie jak ty, świat jest poj***" i "Jak suka nie da, to pies nie weźmie". Obwiniłaś kobietę, bo uznałaś, że od mężczyzn nie można niczego oczekiwać...

Finka, Twoja propozycja nie jest argumentem w sprawie... Bo niby co stwierdza? To, ze sytuacja jest przykra dla wszystkich uczestniczących w niej osób, to wszystkie wiemy. Że nie ma dobrych rozwiązań tez się zgadzamy...
Nie mówiąc o tym, ze nikt nie jest w stanie sobie takiej sytuacji wyobrazić i stwierdzić, ze NA PEWNO zachowa się tak, a nie inaczej.
No i... jak byśmy sobie już odpowiedziały na to pytanie, to co?...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 6:12 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 19, 2008 1:53 pm
Posty: 4635
Lokalizacja: Łódź moje miasto :)
dobrze, w takim razie pomińmy na chwilę idealistyczną opcję i przejdźmy do praktycznej.

ten mój mąż, ten ojciec naszego wspólnego dziecka to moje zabezpieczenie na przyszłość. moja polisa. mój chleb codzienny i mój kredyt w banku, ergo mój dach nad głową i pełna miska.

mam mu pozwolić odejść, bo miał kaprys? tak, MAM go trochę na własność, tak jak ona ma mnie. podpisaliśmy kontrakt (przed Bogiem czy urzędnikiem) i ja mam prawo go z tego kontraktu rozliczyć. bo zainwestowałam w ten UKŁAD.

unieść się honorem i niech idzie? ach jakie to szlachetne!

dlatego istnieją zasady, by nie sięgać po cudze. także po cudzego współmałżonka.

co nie zmienia faktu, że takie historie się zdarzają, że nie mamy na nie czasem wpływu, że istnieje w ludziach głód uczucia i potrzeba bliskości, że wystarczy iskra by rozpalić płomień (co z tego, że po dwóch latach będzie on pełgał tak jak ten dziś już dogasający?)

i tak, Lilith, wielkie uczucia spadają znienacka także na dojrzałych, świadomych i dorosłych. i całe szczęście, bo uczucia to magia. masę książek o tym napisano :wink:

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 6:23 pm 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr wrz 26, 2007 12:08 am
Posty: 3407
emila ja tez nie mmowie o niewolnictwie....


i nie odwracam kota ogonem , potwierdzam ze wg mnie osa jest winna, a nie potwierdzam tego co mi sie wklada w usta ze biedny mazczyzna.... ale widze ze sie zaciełas i cie nie przekonam, trudno, musze z tym zyc :wink:

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 6:34 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 02, 2007 8:40 pm
Posty: 17740
Lokalizacja: Warszawa
nanusia to, co piszesz, potwierdza badania socjologów na temat coraz częstszych rozwodów. Kiedyś było rozwodów mniej, bo kobiety były zupełnie zależne od mężczyzn. Dziś sytuacja jest nieco inna, kobiety są bardziej niezależne i częściej ośmielają się odchodzić.
Można posunąć się do teorii, że miłość mylona jest z zależnością materialną. Tak z przymrużeniem oka.
No i żyjemy dłużej. Onegdaj kobiety często umierały, jeśli nie przy pierwszym, to przy kolejnych porodach, więc poniekąd nie było problemu z wygasającym uczuciem, zdradą. Dziś zarówno mężczyźni jak i kobiety żyją dłużej, większe ryzyko znudzenia współmałżonkiem.
Tu zaś można się posunąć do teorii, że miłość nie jest dana na całe życie, skoro wraz ze wzrostem średniego wieku umieralności, gęstnieje zjawisko rozstań i rozwodów.

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 6:42 pm 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr wrz 26, 2007 12:08 am
Posty: 3407
xez ładne wytłumaczenie zanikania podsawowych zasad moralnych :lol:

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 6:43 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 19, 2008 1:53 pm
Posty: 4635
Lokalizacja: Łódź moje miasto :)
Xezbeth, a pewnie, że nie na całe życie!

ja w ogóle wyznaję teorię (kontrowersyjną w niektórych kręgach), że mmiłość to tylko gra hrmonów dla zachowania gatunku :lol: po 3 latach mniej więcej kończy się działanie endorfin i mózg potrzebuje nowego bodźca. dlatego ludzie biorą ślub (megaporcja wrażeń) a potem robią sobie dziecko :wink:

to co nas potem trzyma razem? byt określa świadomość? hmmm

i nie oszukujmy się. która z nas zarabia tyle, żeby bez problemu pociągnąć dalej, mieszkać i żyć jak człowiek?

ta teoria, o której wyżej pisałam zakłada też, że samica wychowuje a samiec przekazuje geny, zatem ich spotkanie ma na celu wydanie na świat potomstwa i do tego momentu ich priorytety są takie same, potem się rozchodzą.

cała reszta to dodatek, trochę literatury i chytre sztuczki mające doprowadzić do reprodukcji :wink:

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 6:51 pm 

Rejestracja: czw paź 12, 2006 8:35 pm
Posty: 16458
asiula2 pisze:
ale widze ze sie zaciełas i cie nie przekonam, trudno, musze z tym zyc :wink:

Nie, asiula, ja się nie zacięłam. To Ty mówisz jedno, a potem to odwołujesz, ze niby chciałaś inaczej. A tymczasem słowa mają ograniczoną ilość znaczeń. Ale dobra, załóżmy, ze czarne znaczy białe. Przyjęłam do wiadomości, ze tak myślisz :)
Xez nie tłumaczyła braku zasad moralnych, ani nie usprawiedliwiała. Pokazała natomiast źródła zjawiska.

Nanusia, w zasadzie masz rację... Stety, albo niestety...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 6:56 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt lut 02, 2007 8:40 pm
Posty: 17740
Lokalizacja: Warszawa
asiula2 pisze:
xez ładne wytłumaczenie zanikania podsawowych zasad moralnych :lol:

Nie jestem autorką tych teorii :) W szkole nas uczą takich bzdur. Dałabyś wiarę? :wink: :lol:

nanusia :D

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 6:56 pm 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr wrz 26, 2007 12:08 am
Posty: 3407
emila widzisz nawet poczatek cytatu wyciełaś :lol: :lol: :lol: ech....

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 6:59 pm 

Rejestracja: czw paź 12, 2006 8:35 pm
Posty: 16458
No... Żebyś zrozumiała :lol:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 7:03 pm 
1 żółta kartka
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr wrz 26, 2007 12:08 am
Posty: 3407
hihihi a ja specjalnie dla ciebie ten poczatek pisałam zeby ty mnie zrozumiała :lol2:


xez i jak tu dzieci do szkoly posyłac :pho:

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 9:14 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: ndz mar 04, 2007 6:15 pm
Posty: 3315
Bardzo ciekawa dyskusja się tu nawiązała. Nie powiem.

Temat zdrady, co jakiś czas do mnie powraca, na szczeście na razie tylko teoretycznie. Natomiast cóż, nie mogę wykluczyć, że kiedyś mnie dotknie z jednej lub drugiej strony...

Jest to dla mnie niesamowite i intrygujące. Co powoduje, że przechodzimy na ta drugą stronę, jak cienka jest granica...

Piszecie o miłości, zasadach, przywiązaniu materialnym, kontraktach, umowach, kredytach...

Brakuje mi tu jeszcze szacunku, zaufania, przyjaźni...

Na razie mam etap taki, że nie potrafiłabym zdradzić. Wcześniej miewałam różne. Uważałam, że jednorazowy seks to nie zdrada (choć nigdy żadnego z moich partnerów życiowych nie zdradziłam, żeby była jasność, ale zostawiałam sobei taką furtkę :lol: ).

Wierność jest trudna i tylko dla prawdziwych twardzieli. Wiem, że ja osobiście do niej dojrzałam, zrozumiałam jaką cenę się płaci za zdradę.

I chyba umiem zaakceptować rozwody, rozstania, ale z szacunkiem dla drugiej strony.
Wiadomo jesteśmy tylko ludźmi, może nam się nie udać.
Trudno mi zaakceptować i zrozumieć życie na dwa fronty. Żyję z jednym, śpię z drugim, nie wiem którego kocham, którego nie, a może obu... a może śpię z obojgiem... to już mnie moralnie odrzuca. W sensie JA bym tak nie umiała. Innych nie osądzam, bo nie siedzę w ich głowach.

Chyba nie potrafiłabym wchodzić w nowy związek nie kończąc pierwszego. No chyba że to byłby tylko seks bueheuheuehuehe (żarcik ;-)).

I tak jak sobie o tym myślę, to zdradę seksualną jednorazową bym i może przełknęła... ale takiego regularnego spotykania się, gdzie już są uczucia, zaangażowanie, och! Oby takie rzeczy się nie działy!

_________________
Syncio 7.04.2008
Córcia 3.11.2009


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 10:20 pm 
Dobre Serce
Dobre Serce

Rejestracja: ndz cze 29, 2008 8:23 am
Posty: 1401
emila pisze:
No i... jak byśmy sobie już odpowiedziały na to pytanie, to co?...


no tylko tyle co byś tak uczciwie myślała o założycielce wątku gdyby się okazało że o twojego męża chodzi :)

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn lis 22, 2010 10:59 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 18, 2006 6:46 pm
Posty: 11304
Cytuj:
i tak, Lilith, wielkie uczucia spadają znienacka także na dojrzałych, świadomych i dorosłych. i całe szczęście, bo uczucia to magia. masę książek o tym napisano
Tak? Jakich książek na przykład? :lol:

Wszystko zależy od tego jak postrzega się dojrzałość do wchodzenia w głębsze relacje z drugim człowiekiem. Na pewno nie jest to rysowanie serduszek, ani tym bardziej odbijanie męza jakiejś żonie, bo prawdziwa miłość nie niszczy ale buduje. Poza tym egoistyczna miłość na pewno nie jest dojrzała. :wink:
Cytuj:
poniekad w zwiazku jestesmy "czyjas własnoscia" oczywiscie nie nie mowie o traktowaniu kogokolwiek jak rzecz/zabawke itd. wchodzac w zwiazek ofiarujemy komus czastke siebie czy nie????
Ja nie jestem niczyją własnością, a nawet żadnych części siebie nikomu nie dawałam, ale na pewno jestem z kimś i dla kogoś, bo chcę, a nie bo muszę. :lol:

Cytuj:
Lila, ale taki jest człowiek: spragniony bliskości, niezaspokojony, dążący i stawiający sobie coraz to nowe cele... Dotyczy to i kobiet i mężczyzn...
Oczywiście, ale oprócz tych wszystkich pragnień i potrzeb niech potrafi jeszcze dokonywac rozsądnych wyborów, bo nie każda potrzeba musi zostać zaspokojona, jeżeli myśli, że tak to nie jest dojrzały. Tego uczy się już dzieci. :wink:


Cytuj:
Xezbeth, a pewnie, że nie na całe życie!

ja w ogóle wyznaję teorię (kontrowersyjną w niektórych kręgach), że mmiłość to tylko gra hrmonów dla zachowania gatunku po 3 latach mniej więcej kończy się działanie endorfin i mózg potrzebuje nowego bodźca. dlatego ludzie biorą ślub (megaporcja wrażeń) a potem robią sobie dziecko

to co nas potem trzyma razem? byt określa świadomość? hmmm

i nie oszukujmy się. która z nas zarabia tyle, żeby bez problemu pociągnąć dalej, mieszkać i żyć jak człowiek?

ta teoria, o której wyżej pisałam zakłada też, że samica wychowuje a samiec przekazuje geny, zatem ich spotkanie ma na celu wydanie na świat potomstwa i do tego momentu ich priorytety są takie same, potem się rozchodzą.

cała reszta to dodatek, trochę literatury i chytre sztuczki mające doprowadzić do reprodukcji

Nie wiem jak ty, ale ja kocham mojego męża :lol:


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 173 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 ... 9  Następna

Forum ciąża

» Forum ogólne » Psychologia

Strefa czasowa UTC [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies forra