Dzisiaj jest pn paź 22, 2018 3:07 pm


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Objawy ciąży

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8844 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 439, 440, 441, 442, 443  Następna
Autor Wiadomość
Post: wt sty 23, 2018 12:12 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8706
Tasta no i Zu nie poszła do pkola bo.. w piatek mąż ją wczesniej odebrał i była inf ze w pkolu panuje szkarlatyna..
u Zuzi w grupie napewno nie ale co to za cudowna wiadomosc? zadna.
zarazic sie mozna nawet w szatni.. wiec poki co ferie spędza w domu.
boje sie tej choroby.
zaraża nie tylko dzieci.
jeszcze mi szpitala w domu potrzeba..

:(

---

ojej...
masakra jakas z grzybem..
nie wiedzialam ze mozna zarazic sie od krów?!?!....
a co z reszta zwierzat? tez zarazone?

a Magda?
wszyscy chorujecie?...

wspołczuje siostrze :(
ma sie z tym synem..
a co on znow nawywijał?
:(

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: czw sty 25, 2018 9:55 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 6:11 am
Posty: 7904
Lokalizacja: WLKP
tasta bardzo Wam współczuję choróbska... Też bym była zła na męża, gdyby mi z jakiegoś zwierzaka parcha na dzieci i na mnie przeniósł... A krowę też leczycie na tego grzyba?

I remontu też współczuję. Nie cierpię ich, tyle bajzlu w domu... Ale Magda pewnie już nie może się doczekać swojego pokoju?..
A do tej pory byli z Kubą w jednym?

Żal siostry... Ta głupia deprecha jest naprawdę trudna do ogarnięcia... I nie ma tak, że raz na zawsze się ją pożegna, bo niestety lubi wracać... Życie z nią jest ciężkie. Człowiek wie, że powinien być podporą dla swoich dzieci, ale nie ma skąd zaczerpnąć siły dla samego siebie... Jedzie się ciągle jakby na rozładowanych akumulatorach... Pozytywne emocje znikają z serca i z głowy jako pierwsze, negatywne się utrzymują dość długo, aż w końcu nie czuje się nic. Tylko obojętność i pustkę. Nicość i brak jakiegokolwiek sensu...

black ja w tym roku kaszel miałam, ale nie było tak tragicznie, jak zwykle, poradziłam sobie z nim całkiem sprawnie, więc pod tym względem jest ok.
black_cherry pisze:
do tego wiecznie wędrująca Hania ktora chce miec to wszystko czym w danej chwili bawi sie Zu..
:lol: :lol: :lol: Hahahaa, już się zaczyna!... A to dopiero początek... Zobaczysz, co będzie potem, za rok i za 2 lata. :twisted: :twisted: :twisted: Bo u nas to już jest pełną parą! Kłótnie, wyzwiska, bójki, szarpanie się. Muszę tylko pilnować, żeby z ostro nie było. Chociaż z drugiej strony widzę w wielu sytuacjach, że jeden jest bardzo za drugim. Dzisiaj w nocy np Jaś ryczał za Adasiem, z którym zazwyczaj śpi, bo go nie było. A Adaś spał osobno ze względu na kaszel, aby Jaśka nie budzić...

black_cherry pisze:
Ferie mamy juz w ten poniedzialek (22.01) ale Zuzie wysyłam do pkola.
A ja z kolei mam tak, że jak mam wolne, to nie umiem posłać dzieci do przedszkola... Jest mi ich szkoda, bo chłopcy nie przepadają za p-kolem i mam wyrzuty sumienia, że ja sama w domu, a ich miałabym wysłać... Tak więc całe ferie, wakacje, wszelkie przerwy świąteczne - siedzimy razem w domu.

black_cherry pisze:
nie zniose psychicznie jej zachowania..
black_cherry pisze:
w domu jest nudno.

Bo w domu naprawdę jest nudno! Mnie samą (dorosłą!) strzela, ile ta zima już trwa i jaka jest pogoda, że człowiek wiecznie zamknięty w domu siedzieć musi.

Dzieci nie są stworzone do siedzenia spokojnie w 4 ścianach. Ich mózgi nastawione są na wysokie obroty, tak samo ciała. Trzeba ciągle i ciągle upuszczać energii, ciągle doświadczać, poznawać, odkrywać, coś robić, biegać, skakać, turlać się no i wrzeszczeć... Dzieciaki są stworzone, by być głośno. A nie masz możliwości zbudowania Zuzi w domu jakiegoś toru przeszkód? Z foteli/ krzeseł/ puf.?Albo może tunele? Koce masz na pewno. No i spacery - też dobrze robią - nawet w brzydką pogodę.
Niestety nie możesz oczekiwać, że Zuzia będzie grzecznie siedziała w domu przez 2 tygodnie....


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw sty 25, 2018 11:12 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8706
łobuz oj tak, masz racje.
nie potrafia. szczegolnie moje..
chociaz Zu umie zając sie na kilka godz jak wpadnie w "wir" zabawy :)

domyslam sie ze bedzie ciezko, a nawet bardzo..
jak to psychicznie zniose? :P

Hania to taki motorek. wszedzie jej pełno. narobi bałaganu ,nawyrzuca zabawek i NICZYM sie nie bawi.
a najgorsze jest to że wiekszosc książeczek po Zuzi ... kocha niszczyc i rwać :(
nie wiem skad u niej taki nawyk.
przez 4lata ksiazki stały i pachniały a ur sie Hania niszczyciel i rwie po kolei..
:twisted: no co za czort.
pochowałam juz te lepsze i daje jej gazetki typu lidl ,biedronka itp.
ksiazek nie dostaje mimo ze sa naprawde fajne.
chyba ze siedzi na kolanach i ogl z kims dorosłym.

a Zu chce posłac w poniedzialek do pkola
juz 1 tydz siedzi w domu.
mowi ze fajnie i ze nie chce isc do pkola ale wiem ze jak są kolezanki to czas jej leci b.szybko.

---

zobaczymy.
moze szkarlatyna nie dojdzie do jej grupy..
Brrr
a ja w spokoju udam sie na szczepienie.

---

zima?
ja tam nie widze zimy.
jest lepiej niz w tamtym roku!
mimo ze mieszkam na biegunie zimna to dzis było +5 ;)

spacer zaliczyłysmy.

nienawidze zimy i mrozu ale narzekac tez nie ma co.
zawsze moze stuknac -20 i wtedy bedzie lipa.

nie moge doczekac sie wiosny.
mam tyle fajnych ubran, butow :P
i sobie i dziewczynom :)

szybko do Marca :P

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sty 26, 2018 8:07 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 8:00 am
Posty: 4313
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
hej
całe szczęście choroba w fazie zejścia już...........mąż sam dostawał szału że dzieciaki zaraził więc ja mu nie dokładałam do pieca że tak powiem :roll:
bydło też leczone......ale u nich jeden zastrzyk i po sprawie.........a my miesiąc smarowania.....magdzie już praktycznie zeszło ale trzeba jeszcze dwa tygodnie smarować ................

co do siostry..........żeby to sama deprecha.........a ona ma ze stanami lękowymi przed chorobą i śmiercią..........swoją i dzieci.........siebie doprowadziła znowu do stanu wyniszczenia..........nie jedzenie..........nie spanie.............wymiotowanie po nocach..........tu ją boli..........tam ją piecze..............jeżdzeniem do lekarza załatwiła sobie skierowanie na gastroskopię ........wyniki z moczu były tak złe ze rodzinny straszył niewydolnością nerek............robiła usg i wszystko ok..........no ale do nefrologa jeszcze wysłali...............choć rodzinny jak się dowiedział o reście to jak popatrzył na wyniki z moczu to sam spytał od kiedy wymiotuje :roll: .................i nie wiadomo w którym momencie ona faktycznie choruje a w którym zaczyna odlatywać............tym razem zapisała się w końcu do psychiatry po moich namowach...........ale już nie doczekała wizyty na nfz bo tak się nasiliła choroba w międzyczasie..............straszne jest to..........ale najgorsze jej lekceważenie tej choroby..............bo pisałam wam chyba że już w październiku ją goniłam do psychiatry to ona nie widziała potrzeby..........przecież jest silna

a jej syn??????????siedzi w szpitalu psychiatrycznym z wyroku sądu na obserwacji..............dwukrotnie mu szpital znalazł narkotyki w krwi...........najprawdopodobniej pójdzie do jakiegoś ośrodka na odwyk...........z wyroku sądu........choć on uważa że nie jest narkomanem......................siostra w domu znalazła jakąś taką fifkę do prochów...........przecież gwiazdor w ogóle do szkoły nie chodził w tym półroczu był może z kilka dni.............on nie chodzi do szkoły...........szkoła nęka jego matkę bo jest obowiązek szkolny............syneczek ma kuratora....przyjeżdza do niego policja.........a on ma wszystko w tyłku...........śpi...je,,,,,,,,,i chodzi do kumpli...............i matce jęczy czego on nie potrzebuje ..........a to buty złe ....kup takie za 300zł...............a to dres z croppa za 350...........nic go nie interesuje.........tylko jeszcze szopki odstawia jaki chory...........u szefowej kuratorów to odstawił takie przedstawienie że ta do siostry czemu z nim na sor nie pojedzie................rozpuściła go siostra jak dziadowski bicz i tak się skończyło....................dużo by pisać o tym

co do pokoju - magda z kubą ma razem na razie..........choć i tak większość czasu spędza na parterze w salonie............nawet jak ma swojego laptopa teraz to z nim na dół przychodzi......ale rośnie ....zaraz będzie miała 12 lat..............pokój w fazie gipsowania łączeń regipsów.........

mój kuba też ciągle znudzony chodzi..............no masakra

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sty 26, 2018 1:22 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8706
tasta .... :wo:
wspołczuje siostrze..
a mąż?
ojciec chłopaka?
nie mieszka z nimi?

ona sama z tym sobie music radzic?
pewnie pisałas ale zapomniałam..

ma jedno dziecko czy wiecej?

szkoda kobiety..
chłopak stoczył sie do poziomu -1...
jak mu pomoc sie odbić?

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sty 26, 2018 5:42 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 8:00 am
Posty: 4313
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
siostra jest po rozwodzie........ojciec pijaczyna.........praktycznie go nie ma..........ma jeszcze córkę..............a temu jak pomóc????? tylko ośrodek jakiś bo w domu to ona nic z nim nie zrobi...........chłopak ma w nosie wszystko i wszystkich..........skończone 16 lat.........i wyrachowany koszmarnie..........tylko o sobie myśli.............i robi tak żeby jemu było dobrze..........jak zaczyna być miły i coś z siebie dawać to nie bez przyczyny..........bo na ogół on jest pokrzywdzony.........nie wiadomo co od niego chcą..........a matka wredna..............a ona tylko wymagała chodzenia do szkoły......bo w sumie o to się rozbiło wszystko............

ale jak młody miał jakieś 11 lat mówiliśmy żeby się za niego ostrzej wzieła to nie widziała siostra problemu..........jak mój mąż chciał go trochę do pionu wziąść to ona synka broniła............i chciała dawać wszystko bo ona nie miała..........to teraz ma............

co do tej choroby od jałówki - black pytałaś chyba czy tylko od bydła może być...........dermatolog mówiła że pies, kot, czy nawet chomik może zarazić ludzi

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sty 26, 2018 11:01 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8706
Tasta ..a jak z córka?
jak ona sie w tym wszystkim odnajduje?
ojca nie ma, brat na dnie, z mama coraz gorzej..
ona młodsza, starsza?
:(
:(

ehHh

musisz jakos siostrze pomoc bo nie daj Boze dojdzie do nieszczescia :(
synek musi dostac mega kopa od losu ,zeby upaść i sie podnieść..

---

co do zaraz..
zwierzeta (koty,psy) szczepisz od jakis chorob..
bydło.. nawet nie wiedzialam ze moze zarazic czlowieka i to tak dotkliwie... :(

----

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob lut 10, 2018 10:46 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 6:11 am
Posty: 7904
Lokalizacja: WLKP
tasta a ja nie widzę niczego nadzwyczajnego w zachowaniu Twojego siostrzeńca. Wszystko, co o nim piszesz, sprawia, że - pomimo takich Twoich osądów jak :
tasta121 pisze:
wyrachowany koszmarnie

tasta121 pisze:
.chłopak ma w nosie wszystko i wszystkich...

tasta121 pisze:
a on ma wszystko w tyłku...........śpi...je,,,,,,,,,i chodzi do kumpli...............i matce jęczy czego on nie potrzebuje ...

rozumiem chłopaka... Współczuję mu...

Nie ma ojca - a chłopcy potrzebują męskiego wzorca, jak powietrza - bo sami są facetami.Skąd on ma wiedzieć, kim jest, kim ma być, kim chce być?..

Ma matkę chorą na depresję - więc sam się wiecznie uskarża, ze
tasta121 pisze:
na ogół on jest pokrzywdzony.........nie wiadomo co od niego chcą......


Wszystko wskazuje na to, że on wyjątkowo silnie współdziała z matką. Przejmuje wzorzec postępowania po niej, choć nie do końca czuje, że to jest to... On nie wie, jakim ma być człowiekiem.

Szuka sam siebie w całym tym huraganie w życiu - stąd narkotyki.
Nie dostał jako dzieciak tego, co dzieciom potrzebne do prawidłowego rozwoju - poczucia bezpieczeństwa niezagrożonego niczym. Bo nawet jeśli mama udaje, że wszystko jest ok - to on głupi i ślepy nie jest - widzi przecież, co z nią się dzieje... Po co chodzić do szkoły? Dla jakiej zasady?.. Bo musi?.. Dzieci, których najważniejsze potrzeby nie są zaspokojone, nic sobie nie robią z poczucia obowiązku - i to jest dla mnie bardzo zrozumiałe. Kary nie dadzą niczego. Pogorszą sytuację.

Współczuję też siostrze. Bo bycie rodzicem to najtrudniejsze wyzwanie w życiu - a ciężko jest radzić sobie z wszelkimi wyzwaniami, kiedy ma się depresję i nie ma się wsparcia. Odpowiedniego. Nie obarczam Cię żadną winą - jako siostry. Choremu na depresję potrzebna jest stała obecność kogoś bliskiego. Nie doraźne spotkania z siostrą, czy psychiatrą. Chory na depresję powinien w każdej dosłownie chwili móc czuć, że jest potrzebny, ważny, że jego istnienie ma głęboki sens - nawet, jeśli dla niego samego nie ma - to dla kogoś innego ma. I że to jest niezmienne. Chory na depresję powinien w każdej chwili móc usłyszeć czyjeś pomysły, jak sobie pomagać, ktoś powinien pomóc mu przypomnieć sobie te rzeczy, które kiedyś sprawiały radość i przyjemność.

A potem powinno się takiego chorego lekko pchnąć do działania - nawet, jeśli mu się nie chce, nie ma siły, ochoty, nie widzi sensu - powinno się go pchnąć do zrobienia każdego dnia takiej rzeczy, która kiedyś sprawiała radość. Bo nawet, jeśli na początku będzie to dla niego dużym wysiłkiem, a żadną przyjemnością, to po jakimś czasie przyjdą chwile, w których poczuje, że poczuł się lepiej.

I takie wsparcie potrzebne jest każdego dnia, nawet, jak wyjdzie z tych najgorszych dni, nawet, jak już będzie czuł się znacznie lepiej. Bo deprecha wraca. I niszczy sens wszystkiego, nawet naszego istnienia. A Ty jako siostra masz własne życie, własną odpowiedzialność za swoje dzieci, to im należy się główna Twoja uwaga. Możesz się starać, może to trochę siostrze pomóc. Ale raczej nie ponosisz odpowiedzialności za takie wspieranie jej, jakiego ona potrzebuje... :(
Smutne to.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn lut 19, 2018 7:45 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 8:00 am
Posty: 4313
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
nie wiem łobuz............twoje wywody brzmią mądrze i sensownie............ale dla mnie tłumaczenie jego zachowania brakiem wzorca męskiego nie odpowiada sytuacji.............on ma już 16 lat/................powinien sam już pomyśleć o swoim życiu .............ja też pochodzę z niepełnej rodziny..............matka wzorcem nie była...........i jakoś żyję..........i nie leżałam czekając na coś...................a siostra? poza epizodami depresji żyje pełnią życia i sama radzi sobie...........ja bym jej życzyła by jakiegoś sensownego faceta znalazła..................

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw lut 22, 2018 10:27 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 6:11 am
Posty: 7904
Lokalizacja: WLKP
tasta ja też jestem z patologicznej rodziny - matka od zawsze sprawowała nadzór nad wszystkim, bo ojciec pił i nie można było na nim polegać nawet, jeśli coś obiecał. W końcu przez jego chorobę rozwiedli się, aż w końcu ojciec się zapił na śmierć w wieku 56 lat. Matka nigdy nie dawała mi ciepła, jakiego dzieci potrzebują od mamy właśnie, była raczej rozkazującą, rządzącą, kontrolującą i oceniającą mamą...

A dzieci współdziałają z rodzicami zawsze na 2 sposoby - dokładny lub odwrócony.
Albo powielają wzorce i stają się takie, jak ich rodzice, albo robią wszystko dokładnie odwrotnie. Czytałam o tym w jednej fajnej książce duńskiego psychologa. On to tak jasno, dokładnie tam wszystko wytłumaczył... Nie potrafię tego tak prosto przekazać tutaj. Ale jak się nad tym zastanowiłam, to nie znalazłam ani jednego przykładu w życiu, który zaprzeczyłby temu, co pisał o współdziałaniu dzieci z rodzicami...

To, że młodzi ludzie mają już 16,17, czy nawet 20 lat nie oznacza, że od razu będą się zastanawiać nad sobą i nad tym, kim chcą być. To są tak trudne kwestie życiowe, że nawet niektórym dorosłym to w praktyce nie wychodzi (patrząc na takich Ferdków Kiepskich z pifffkiem przed TV bez pracy i celu)... A wychowywanie i obecność rodziców w rozwoju chłopców konieczna jest do około 21-22 roku życia. Nawet w tym wieku młody chłopak potrzebuje obecności dorosłych (dużą rolę odgrywa tu obecność MĘSKIEGO dorosłego towarzystwa), by móc dalej się kształtować. A jeśli zabraknie czegokolwiek na wcześniejszych etapach rozwoju - to ten brak będzie najprawdopodobniej widoczny u takiego chłopca jako u dorosłego mężczyzny. Często faceci mierzą się z pomocą psychologów z różnymi problemami z wieku dziecięcego, by mogli stać się wreszcie takim dorosłym człowiekiem, którym chcą być. Samo "chcenie" nie wystarczy, często brakuje siły, pomysłów i wytrwałości w byciu kimś, kto ma spokojne sumienie, kto żyje w zgodzie z samym sobą.

Twój siostrzeniec to jeszcze dzieciak. Mam takich na co dzień w mojej szkole, widzę jak myślą, jak pochopni są, jak często nierozważni, jak nieodpowiedzialni - i nie chcę tego krytykować, bo tak właśnie musi być na tym etapie rozwoju. Młodzież dopiero zaczyna wkraczać w świat dorosłych, uczy się go, a ta nauka jest mega trudna. Sami na sobie doświadczają skutków swoich decyzji - bo przecież nie są już małymi dziećmi, nie będą słuchać mamusi na każdym kroku, sami też chcą decydować. Często są to decyzje głupie, nieprzemyślane, nawet grożące poważniejszymi konsekwencjami. Młodzi chlapią językiem na prawo i lewo, obgadują, wydają ostre osądy - tak naprawdę nie posiadając jeszcze prawdziwie własnego zdania na różne dorosłe tematy. To nie wina Twojego siostrzeńca, że jest, jaki jest... Może kiedyś, jak będzie starszy, stwierdzi, że chce być inny, niż jego rodzice - silny i niezależny. Może kiedyś stwierdzi, że za wszelką cenę chce być obecny w życiu swoich własnych dzieci, dawać im wparcie i bliskość. I poczucie bezpieczeństwa. A może opuści swoją partnerkę... Może też będzie miał depresję... To jest właśnie to współdziałanie ze swoimi rodzicami - w sposób dokładny, lub odwrócony.

tasta, to nie moje zadanie, by wpływać na zmianę Twojego zdania odnośnie Twojego siostrzeńca. Piszę tu to, co ja myślę o tym chłopcu i staram się pisać w sposób otwarty, nieoceniający, niekomentujący... A Ty to Ty - i masz prawo mieć swoje własne zdanie.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt lut 23, 2018 6:15 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 8:00 am
Posty: 4313
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
cóż,,,,,,,,,,dzisiaj trafił młody do ośrodka odwykowego..........za niego narkotyki przemawiały...........i chyba przeświadczenie że tak naprawdę za swoje zachowanie nie poniesie jakichś konsekwencji ................w ostrym szoku jest że tak się to potoczyło wszystko................ośrodek dobry..........mamy nadzieję że wyjdzie za 1,5 roku jako młody myślący mężczyzna.............na razie pierwsze odwiedziny za miesiąc dopiero.............

ale z innej beczki..............magda doczekała się w końcu pokoju....no prawie........dzisiaj skończymy kłaść panele.........jeszcze listwy.........i czekamy na meble które już są zamówione

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn lut 26, 2018 8:58 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 6:11 am
Posty: 7904
Lokalizacja: WLKP
O, to córa musi być zadowolona! No ale to już nastolatka, dobrze, że własny pokój będzie miała. Ile Wam trwały remonty? I skąd pozyskaliście dodatkowe pomieszczenie?

Co do młodego - to jakiś ośrodek zamknięty, tak? I kto takich młodych-gniewnych tam zgłasza? Rodzic? Szkoła? Inna instytucja? Twoja siostra może go odwiedzić dopiero za miesiąc, dobrze zrozumiałam?

black co u Was??

Darka weź się no odezwij wreszcie!!!!


U nas po staremu. Ferie się skończyły - z bólem trzeba było do pracy wracać...
A tak mi dobrze było w domku! :mrgreen: Mieliśmy 2 wyjazdy - jeden z dziećmi, drugi sami, było naprawdę super!.. Takiego właśnie odpoczynku potrzebowałam po tym, jak nam dyrektor zagęścił atmosferę w pracy przed feriami... :?

Ciąży u mnie jak nie było, tak nie ma.
Zawsze musiałam długo czekać, ale tym razem to już jakieś przegięcie...
Nawet jeśli po CLO jest u mnie jajeczkowanie - to i tak nie zachodzę w ciążę... Mąż m a dobre wyniki... Zastanawiam się, jak długo jeszcze będę się starała i kiedy przyjdzie ten moment, że odpuszczę z największym na świecie żalem?.. :cry:


Chłopcy rosną i dokazują, co niemiara... Z dumą patrzę na ich nowe umiejętności, jak Jasio sam się obsługuje w WC, jak zna już wszystkie literki, jak Adaś zaczyna pisać i czytać swoje pierwsze wyrazy... Odkąd wreszcie przyszły słoneczne dni, codziennie jesteśmy na dworze - nawet w mrozie!


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lut 28, 2018 8:11 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8706
łobuz u nas ok.
Hania uparty osiol, Zuzia ogon mamusi do potęgi 1000cznej..

mroz... u nas jest - 15, w taka temp to ja nie wychodze na spacery.. wystarczy ze po Zuzie idziemy z Hanią.
czekamy na wiosne! :)))
niecierpie zimy :(

łobuz o to u Was jeszcze ferie były?
wow.
nie orientowałam sie w temacie.myslałąm ze juz wszedzie koniec..

piszesz o WC.
ja ost sadzam Hanie na sedes bo widze ze sie"meczy" ze zrobieniem kupy.
musze powiedziec ze jak trafie w odp moment to siądzie i zrobi co ma zrobic ! :)
moze przed ukonczeniem 2rż bedziemy miec opanowana toaletę? ale byloby fajnie.
zazwyczaj nasze posiaduchy konczą sie rozmowa co jest w łazience, a to reczniki a to pranie a to szczoteczki. zamiast skupic sie na tym co trzeba to woli rozgladac sie i gadac ale jak wyczaje moment to wtedy nie komentuje tylko robi :))

łobuz moze wkoncu sie uda zaciazyc?
za bardzo chcesz i blokada sie właczyła.
moze to kwestia psychiki a nie hormonow?

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw mar 01, 2018 7:19 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 8:00 am
Posty: 4313
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
hej

ośrodek jest otwarty..........młody tam trafił z nakazu sądu z grożbą że jak się nie utrzyma to pójdzie do zamkniętego ośrodka - czyli popularnie poprawczaka...........a osrodek dla sądu wskazała siostra........lekarze jej go polecili...........i pisaliśmy pismo do sądu o umieszczenie go tam..........wcześniej w ośrodku siostra załatwiała przyjęcie............ośrodek go weryfikował czy mogą przyjąć..............są tam terapeuci........młodzież ma obowiązki....sami piorą, gotują, rąbią drzewo itp........oczywiście może tam ukończyć gimnazjum...........i tak odwiedziny są tam w ogóle raz w miesiącu......po tygodniu pierwsza rozmowa telefoniczna może nastąpić.........i choć ośrodek otwarty to on nie może na razie go opuszczać....jak przejdzie jakiś tam etap leczenia to będzie mógł iść z grupą do sklepu np........

co do pokoju dla magdy.....zagospodarowaliśmy strych......mam teraz dom jak w bloku..........jest parter,,,piętro z dwoma sypialniami i łazienką ...........i drugie piętro z nowym pokojem magdy :wink: :wink: :wink: :wink: :wink: jest tam sporo skosów i mieliśmy problem z meblami ale ogólnie pokój super wygląda...........ma kolor szary i turkusowy.....żywe mocne kolory......żyrandole to takie konstrukcje z drutu ....diamenty nazwane.........będzie miała worki sako do siedzenia.....limonkowe..............sama nie moge się doczekać ostatecznego efektu............meble zamawialiśmy w walentynki............a oczekiwanie to 2-3 tygodnie.....mamy nadzieję że zaraz zadzwonią iż są............

prawdę mówiąc ja też nie chodzę na spacery teraz.........w dzień jest -7 .........ale wiatr koszmarny u nas.............w odczuciu dużo zimniej............sama nie mam ochoty łazić bez celu...........idą na dwór porobić co muszę....czyli zwierzaki nakarmić i opał sobie dostarczyć...........no wiadomo...zakupy i dostarczenie dzieci do szkoły i odebranie.........................oby do niedzieli

i do wiosny......moje pomidory juz wzeszły 8)

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob mar 24, 2018 4:35 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 6:11 am
Posty: 7904
Lokalizacja: WLKP
Powolutku ta wiosna się zaczyna... Mogłaby szybciej. Kupiłam wczoraj z Adasiem bratki i stokrotkę, ale na razie nie wychodzimy na podwórze, by to do doniczek wsadzić, bo mokro i ćtapa beznadziejna...

black tak tak, znam te teksty o psychice, blokadzie itp. Ale ja ponad rok starałam się tak od niechcenia i nie robiło na mnie wrażenia, że ciągle nic. Potem zaczęłam się zastanawiać i co jest nie tak - w tym momencie jestem na etapie, że przestaję wierzyć, że się uda. W ogóle coraz częściej zastanawia mnie to, czy nadal powinnam się starać. W moim wieku to już do babciowania powinnam się przymierzać, a nie jeszcze dziecka mi się zachciewa.

Poza tym wyraźnie czuję już swój wiek. Zmiany postępują nagle i są znaczne - u mnie proces starzenia się nie przebiega jakoś łagodnie, stopniowo. Czuję swój wiek w swoim własnym podejściu do życia, nastawieniu, wydolności fizycznej - pod każdym względem czuję już swój wiek... I dlatego coraz częściej myślę, że powinnam już sobie ciążę darować.

tasta
pokój Magdy musi wyglądać super. Piękne kolorki, żywe i energetyczne. A worki sako do takie podwieszane do sufitu, tak? Jak tam u Kuby z literkami i pisaniem? U nas idzie powolutku. Adaś potrzebuje dodatkowych ćwiczeń w domu, ale dają efekty.

Tak w ogóle to Adaś chodzi na ćwiczenia rehabilitacyjne na plecy,bo się krzywi. W domu też codziennie ćwiczymy. Do tego ma platfusa i musimy kupić mu wkładki do butów. Zastanawiamy się jeszcze tylko, czy kupić takie zwykłe ze sklepu, czy zrobić mu na wymiar na zamówienie.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn mar 26, 2018 11:08 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr lut 23, 2011 9:38 am
Posty: 918
Lokalizacja: WM
lobuz ty tak na serio? Zawsze w tobie było tyle optymizmu. Ile masz lat, że czujesz się juz taka zrezygnowana?

_________________
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw mar 29, 2018 12:19 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8706
łobuz no własnie... gdzie Twoj optymizm?
nie pamietam Cie "smutnej" i zrezygnowanej..zawsze byłas pełna energii, zycia..
kochałas sport, bieganie, itp.

juz tego nie robisz??

moze trzeba zaczac myslec inaczej.
bezdzietna nie jestes, masz 2ch synkow, męża, dom.

wszystkiego miec nie mozna.
trzeba docenic to co sie ma tu i teraz.
jesli ciaza ma byc to bedzie, jesli nie to odchowasz chłopakow i bedziesz z mężem smigac na randki :))

nie załamuj sie.

btw.
u Nas Zuzia tez chodzila na rehabilitacje.
miala delikatnie obnizona łopatkę.
w domu tez cwiczymy.
ze stopami na szczescie jest ok.
a Wy jak dlugo sie rehabilitujecie?
skad sie dowiedzialas?
w pkolu były badania?
bo u nas tak.
zapisałam i wyszlo..
ale ja tez mam obnizona łopatke i zyje.
:)

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw lip 12, 2018 2:41 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 8:00 am
Posty: 4313
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
jak wakacje dziewczyny?????????????????? :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :kjk: :papa: :papa: :papa: :papa: :papa: :papa: :papa: :papa: :papa:

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob wrz 22, 2018 4:06 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 6:11 am
Posty: 7904
Lokalizacja: WLKP
Witam po długiej nieobecności.
Działo się u mnie...
Ciąży jak nie było, tak nie ma, choć wszelkie wyniki porobione również w specjalistycznej klinice bezpłodności wyszły dobrze. Niestety w życiu mi się pokręciło chyba wszystko...
Od paru miesięcy mamy z mężem kryzys w związku...
Było naprawdę źle, mąż oficjalnie mówił o rozwodzie...
Postawiłam się, powiedziałam NIE. Wściekał się na mnie, a słów, które wtedy usłyszałam, nigdy nie zapomnę... Zarzucał mi, że go za bardzo kontroluję, że wpływam na wszystko, że ustalam każdą minutę jego życia, że rządzę, a on chce decydować sam o sobie...
Nigdy nie wylałam tyle łez... Mimo tych trudnych miesięcy czuję, że to właśnie TEN FACET... Że ciągle go kocham i że to z nim chcę się zestarzeć...

Dziś chyba jesteśmy już po najgorszym huraganie uczuciowym. Nadal jesteśmy małżeństwem, a w naszym domu zrobiło się spokojniej. Przynajmniej normalnie rozmawiamy, bo o innych sprawach mąż-żona nie warto nawet wspominać, bo to nie istnieje...
Czuję, że nadszedł czas przewartościować swoje życie, bo inaczej nie pociągnę...

Na razie odpuściłam sobie...
Przestałam narzucać sobie dosłownie wszystko, na co nie mam ochoty. Przestałam biegać, bo mnie to ostatnio tylko męczyło. Dałam sobie więcej luzu, jeśli chodzi o cały ten zdrowy tryb życia... Obcięłam swoje długie włosy. Ze stresu schudłam i teraz ważę 50 kg...
Zrzuciłam też z siebie odpowiedzialność za dopilnowanie wszystkich domowych spraw - jeśli mąż pewnych rzeczy nie przypilnuje, po prostu nie są zrobione, a ja się odwracam i tego nie komentuję.
Odwiedziłam też po raz pierwszy kuzynkę w Holandii i to była dobra decyzja, bo pojechałam tam sama i odpoczęłam od wszystkiego i wszystkich.

W szkole - jak to w szkole. Obecnie przygotowuję ze swoją klasą (tegoroczni maturzyści! :shock: ależ to minęło) krótkie przedstawienie w 3 językach z okazji Europejskiego Dnia Języków Obcych, potem będziemy promować czytelnictwo i kręcić jaką parodię teledysku, a potem - wiadomo - bajka mikołajkowa.

Chłopcy rosną. Chyba trochę za szybko...

Adaś rozpoczął szkołę i jest bardzo zadowolony. Mówi, że lepiej, niż w przedszkolu. Chociaż odrabianie prac domowych bywa trudne, bo się stawia, kłóci, szybko zniechęca... Chce, abym czytała mu polecenia, a ja mu każę samodzielnie je czytać i to zajmuje nam najwięcej czasu - czytanie ze zrozumieniem. Ale wiem, jak to ważne i nadal będzie to ćwiczył. Przyszły tydzień "sprzedałam" mężowi, jeśli chodzi o dopilnowanie Adasia.

Zaczyna wreszcie lubić rower, śmiga na nim, jak szaleniec i ćwiczy się w różnych sztuczkach.

Jasio jako 4-latek też już zaliczył kilka wypadów rowerowych. Jeździ na razie na najmniejszym rowerku z bocznymi kółkami, ale i tak rozwija niezłą prędkość. Wie, która to jest prawa strona i pamięta, że przed każdą ulicą trzeba się zatrzymać i rozejrzeć.

Zna od dawna wszystkie literki i cyfry. Liczy do 20. Uczy się poprzez obserwowanie innych i czasem nabywa takie umiejętności, że aż sama jestem w szoku, jak sprawnie mu to idzie...

I jeden i drugi chłopczyk zadziwiają i zaskakują mnie niejednokrotnie swoją spostrzegawczością.
Najbardziej lubię piątkowe i sobotnie wieczory, kiedy po prysznicu bierzemy sobie jakieś słodycze i kładziemy się razem na kanapie przed TV. I tak cały wieczór, aż dzieci padną... Nieumyte zęby? Trudno.

Wracajcie babeczki tu na forum i piszcie, co u Was!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: pn paź 08, 2018 9:11 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8706
ojej łobuz...ale sie działo!
kryzys w zwiazku?
nigdy o tym bym nie pomyslała.
zawsze pisałas o WAS w dobrym słowa znaczeniu.
do głowy mi nie przyszlo ze tak to sie potoczy..
skad u meza takie słowa ze go kontrolujesz?!
wychodzil gdzies i zaraz dzwoniłas czy jak?!

fajnie ze walczysz o malzenstwo.
myslisz ze on tez tego chce? skoro myslał o rozwodzie?
kochasz go czy tak naprawde nie chcesz krzywdzic chłopcow?
jesli byscie sie rozstali to wiadomo ze trzeba podzielic opieke nad dziecmi. macie dom, kto mialby sie wyprowadzic,? on?
ciezkie to wszystko.

wazne zeby oboje ludzi chcialo walczyc a nie tylko jedna połowa.
zycze WAm porozumienia i oby sie poukładało.
--

my przechodzimy bunt 6latka.
jest okropnie.
nie chce mi sie o tym nawet pisac.

doszlo jeszcze do tego ze Zuzia nie szanuje Hani.
drze sie na nią, zabrania, wygania..
nie widze siostrzanej miłosci :(
ehh

dobrze ze ja nie mam rodzenstwa.
wole byc sama niz patrzec na ich wojny :(
beznadzieja.

---

Hania z kolei gada,spiewa, mowi wiersze, zaczeła układac puzzle :)
szykuje sie do pkola. zna cały personel ;)

--
u mnie wszystko po staremu,poza tym ze nerwica siega zenitu.
wszystko przez wojne miedzy dziećmi.
nie umiem juz byc spokojna.
..
:wo: :wo:

tasta a co u Was/???

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8844 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 439, 440, 441, 442, 443  Następna

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Objawy ciąży

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies