Dzisiaj jest czw lut 22, 2018 10:53 pm


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Objawy ciąży

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8830 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 438, 439, 440, 441, 442
Autor Wiadomość
Post: wt sty 23, 2018 12:12 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8690
Tasta no i Zu nie poszła do pkola bo.. w piatek mąż ją wczesniej odebrał i była inf ze w pkolu panuje szkarlatyna..
u Zuzi w grupie napewno nie ale co to za cudowna wiadomosc? zadna.
zarazic sie mozna nawet w szatni.. wiec poki co ferie spędza w domu.
boje sie tej choroby.
zaraża nie tylko dzieci.
jeszcze mi szpitala w domu potrzeba..

:(

---

ojej...
masakra jakas z grzybem..
nie wiedzialam ze mozna zarazic sie od krów?!?!....
a co z reszta zwierzat? tez zarazone?

a Magda?
wszyscy chorujecie?...

wspołczuje siostrze :(
ma sie z tym synem..
a co on znow nawywijał?
:(

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: czw sty 25, 2018 9:55 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 6:11 am
Posty: 7899
Lokalizacja: WLKP
tasta bardzo Wam współczuję choróbska... Też bym była zła na męża, gdyby mi z jakiegoś zwierzaka parcha na dzieci i na mnie przeniósł... A krowę też leczycie na tego grzyba?

I remontu też współczuję. Nie cierpię ich, tyle bajzlu w domu... Ale Magda pewnie już nie może się doczekać swojego pokoju?..
A do tej pory byli z Kubą w jednym?

Żal siostry... Ta głupia deprecha jest naprawdę trudna do ogarnięcia... I nie ma tak, że raz na zawsze się ją pożegna, bo niestety lubi wracać... Życie z nią jest ciężkie. Człowiek wie, że powinien być podporą dla swoich dzieci, ale nie ma skąd zaczerpnąć siły dla samego siebie... Jedzie się ciągle jakby na rozładowanych akumulatorach... Pozytywne emocje znikają z serca i z głowy jako pierwsze, negatywne się utrzymują dość długo, aż w końcu nie czuje się nic. Tylko obojętność i pustkę. Nicość i brak jakiegokolwiek sensu...

black ja w tym roku kaszel miałam, ale nie było tak tragicznie, jak zwykle, poradziłam sobie z nim całkiem sprawnie, więc pod tym względem jest ok.
black_cherry pisze:
do tego wiecznie wędrująca Hania ktora chce miec to wszystko czym w danej chwili bawi sie Zu..
:lol: :lol: :lol: Hahahaa, już się zaczyna!... A to dopiero początek... Zobaczysz, co będzie potem, za rok i za 2 lata. :twisted: :twisted: :twisted: Bo u nas to już jest pełną parą! Kłótnie, wyzwiska, bójki, szarpanie się. Muszę tylko pilnować, żeby z ostro nie było. Chociaż z drugiej strony widzę w wielu sytuacjach, że jeden jest bardzo za drugim. Dzisiaj w nocy np Jaś ryczał za Adasiem, z którym zazwyczaj śpi, bo go nie było. A Adaś spał osobno ze względu na kaszel, aby Jaśka nie budzić...

black_cherry pisze:
Ferie mamy juz w ten poniedzialek (22.01) ale Zuzie wysyłam do pkola.
A ja z kolei mam tak, że jak mam wolne, to nie umiem posłać dzieci do przedszkola... Jest mi ich szkoda, bo chłopcy nie przepadają za p-kolem i mam wyrzuty sumienia, że ja sama w domu, a ich miałabym wysłać... Tak więc całe ferie, wakacje, wszelkie przerwy świąteczne - siedzimy razem w domu.

black_cherry pisze:
nie zniose psychicznie jej zachowania..
black_cherry pisze:
w domu jest nudno.

Bo w domu naprawdę jest nudno! Mnie samą (dorosłą!) strzela, ile ta zima już trwa i jaka jest pogoda, że człowiek wiecznie zamknięty w domu siedzieć musi.

Dzieci nie są stworzone do siedzenia spokojnie w 4 ścianach. Ich mózgi nastawione są na wysokie obroty, tak samo ciała. Trzeba ciągle i ciągle upuszczać energii, ciągle doświadczać, poznawać, odkrywać, coś robić, biegać, skakać, turlać się no i wrzeszczeć... Dzieciaki są stworzone, by być głośno. A nie masz możliwości zbudowania Zuzi w domu jakiegoś toru przeszkód? Z foteli/ krzeseł/ puf.?Albo może tunele? Koce masz na pewno. No i spacery - też dobrze robią - nawet w brzydką pogodę.
Niestety nie możesz oczekiwać, że Zuzia będzie grzecznie siedziała w domu przez 2 tygodnie....

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw sty 25, 2018 11:12 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8690
łobuz oj tak, masz racje.
nie potrafia. szczegolnie moje..
chociaz Zu umie zając sie na kilka godz jak wpadnie w "wir" zabawy :)

domyslam sie ze bedzie ciezko, a nawet bardzo..
jak to psychicznie zniose? :P

Hania to taki motorek. wszedzie jej pełno. narobi bałaganu ,nawyrzuca zabawek i NICZYM sie nie bawi.
a najgorsze jest to że wiekszosc książeczek po Zuzi ... kocha niszczyc i rwać :(
nie wiem skad u niej taki nawyk.
przez 4lata ksiazki stały i pachniały a ur sie Hania niszczyciel i rwie po kolei..
:twisted: no co za czort.
pochowałam juz te lepsze i daje jej gazetki typu lidl ,biedronka itp.
ksiazek nie dostaje mimo ze sa naprawde fajne.
chyba ze siedzi na kolanach i ogl z kims dorosłym.

a Zu chce posłac w poniedzialek do pkola
juz 1 tydz siedzi w domu.
mowi ze fajnie i ze nie chce isc do pkola ale wiem ze jak są kolezanki to czas jej leci b.szybko.

---

zobaczymy.
moze szkarlatyna nie dojdzie do jej grupy..
Brrr
a ja w spokoju udam sie na szczepienie.

---

zima?
ja tam nie widze zimy.
jest lepiej niz w tamtym roku!
mimo ze mieszkam na biegunie zimna to dzis było +5 ;)

spacer zaliczyłysmy.

nienawidze zimy i mrozu ale narzekac tez nie ma co.
zawsze moze stuknac -20 i wtedy bedzie lipa.

nie moge doczekac sie wiosny.
mam tyle fajnych ubran, butow :P
i sobie i dziewczynom :)

szybko do Marca :P

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sty 26, 2018 8:07 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 8:00 am
Posty: 4310
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
hej
całe szczęście choroba w fazie zejścia już...........mąż sam dostawał szału że dzieciaki zaraził więc ja mu nie dokładałam do pieca że tak powiem :roll:
bydło też leczone......ale u nich jeden zastrzyk i po sprawie.........a my miesiąc smarowania.....magdzie już praktycznie zeszło ale trzeba jeszcze dwa tygodnie smarować ................

co do siostry..........żeby to sama deprecha.........a ona ma ze stanami lękowymi przed chorobą i śmiercią..........swoją i dzieci.........siebie doprowadziła znowu do stanu wyniszczenia..........nie jedzenie..........nie spanie.............wymiotowanie po nocach..........tu ją boli..........tam ją piecze..............jeżdzeniem do lekarza załatwiła sobie skierowanie na gastroskopię ........wyniki z moczu były tak złe ze rodzinny straszył niewydolnością nerek............robiła usg i wszystko ok..........no ale do nefrologa jeszcze wysłali...............choć rodzinny jak się dowiedział o reście to jak popatrzył na wyniki z moczu to sam spytał od kiedy wymiotuje :roll: .................i nie wiadomo w którym momencie ona faktycznie choruje a w którym zaczyna odlatywać............tym razem zapisała się w końcu do psychiatry po moich namowach...........ale już nie doczekała wizyty na nfz bo tak się nasiliła choroba w międzyczasie..............straszne jest to..........ale najgorsze jej lekceważenie tej choroby..............bo pisałam wam chyba że już w październiku ją goniłam do psychiatry to ona nie widziała potrzeby..........przecież jest silna

a jej syn??????????siedzi w szpitalu psychiatrycznym z wyroku sądu na obserwacji..............dwukrotnie mu szpital znalazł narkotyki w krwi...........najprawdopodobniej pójdzie do jakiegoś ośrodka na odwyk...........z wyroku sądu........choć on uważa że nie jest narkomanem......................siostra w domu znalazła jakąś taką fifkę do prochów...........przecież gwiazdor w ogóle do szkoły nie chodził w tym półroczu był może z kilka dni.............on nie chodzi do szkoły...........szkoła nęka jego matkę bo jest obowiązek szkolny............syneczek ma kuratora....przyjeżdza do niego policja.........a on ma wszystko w tyłku...........śpi...je,,,,,,,,,i chodzi do kumpli...............i matce jęczy czego on nie potrzebuje ..........a to buty złe ....kup takie za 300zł...............a to dres z croppa za 350...........nic go nie interesuje.........tylko jeszcze szopki odstawia jaki chory...........u szefowej kuratorów to odstawił takie przedstawienie że ta do siostry czemu z nim na sor nie pojedzie................rozpuściła go siostra jak dziadowski bicz i tak się skończyło....................dużo by pisać o tym

co do pokoju - magda z kubą ma razem na razie..........choć i tak większość czasu spędza na parterze w salonie............nawet jak ma swojego laptopa teraz to z nim na dół przychodzi......ale rośnie ....zaraz będzie miała 12 lat..............pokój w fazie gipsowania łączeń regipsów.........

mój kuba też ciągle znudzony chodzi..............no masakra

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sty 26, 2018 1:22 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8690
tasta .... :wo:
wspołczuje siostrze..
a mąż?
ojciec chłopaka?
nie mieszka z nimi?

ona sama z tym sobie music radzic?
pewnie pisałas ale zapomniałam..

ma jedno dziecko czy wiecej?

szkoda kobiety..
chłopak stoczył sie do poziomu -1...
jak mu pomoc sie odbić?

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sty 26, 2018 5:42 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 8:00 am
Posty: 4310
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
siostra jest po rozwodzie........ojciec pijaczyna.........praktycznie go nie ma..........ma jeszcze córkę..............a temu jak pomóc????? tylko ośrodek jakiś bo w domu to ona nic z nim nie zrobi...........chłopak ma w nosie wszystko i wszystkich..........skończone 16 lat.........i wyrachowany koszmarnie..........tylko o sobie myśli.............i robi tak żeby jemu było dobrze..........jak zaczyna być miły i coś z siebie dawać to nie bez przyczyny..........bo na ogół on jest pokrzywdzony.........nie wiadomo co od niego chcą..........a matka wredna..............a ona tylko wymagała chodzenia do szkoły......bo w sumie o to się rozbiło wszystko............

ale jak młody miał jakieś 11 lat mówiliśmy żeby się za niego ostrzej wzieła to nie widziała siostra problemu..........jak mój mąż chciał go trochę do pionu wziąść to ona synka broniła............i chciała dawać wszystko bo ona nie miała..........to teraz ma............

co do tej choroby od jałówki - black pytałaś chyba czy tylko od bydła może być...........dermatolog mówiła że pies, kot, czy nawet chomik może zarazić ludzi

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt sty 26, 2018 11:01 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lip 19, 2011 3:36 pm
Posty: 8690
Tasta ..a jak z córka?
jak ona sie w tym wszystkim odnajduje?
ojca nie ma, brat na dnie, z mama coraz gorzej..
ona młodsza, starsza?
:(
:(

ehHh

musisz jakos siostrze pomoc bo nie daj Boze dojdzie do nieszczescia :(
synek musi dostac mega kopa od losu ,zeby upaść i sie podnieść..

---

co do zaraz..
zwierzeta (koty,psy) szczepisz od jakis chorob..
bydło.. nawet nie wiedzialam ze moze zarazic czlowieka i to tak dotkliwie... :(

----

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob lut 10, 2018 10:46 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 6:11 am
Posty: 7899
Lokalizacja: WLKP
tasta a ja nie widzę niczego nadzwyczajnego w zachowaniu Twojego siostrzeńca. Wszystko, co o nim piszesz, sprawia, że - pomimo takich Twoich osądów jak :
tasta121 pisze:
wyrachowany koszmarnie

tasta121 pisze:
.chłopak ma w nosie wszystko i wszystkich...

tasta121 pisze:
a on ma wszystko w tyłku...........śpi...je,,,,,,,,,i chodzi do kumpli...............i matce jęczy czego on nie potrzebuje ...

rozumiem chłopaka... Współczuję mu...

Nie ma ojca - a chłopcy potrzebują męskiego wzorca, jak powietrza - bo sami są facetami.Skąd on ma wiedzieć, kim jest, kim ma być, kim chce być?..

Ma matkę chorą na depresję - więc sam się wiecznie uskarża, ze
tasta121 pisze:
na ogół on jest pokrzywdzony.........nie wiadomo co od niego chcą......


Wszystko wskazuje na to, że on wyjątkowo silnie współdziała z matką. Przejmuje wzorzec postępowania po niej, choć nie do końca czuje, że to jest to... On nie wie, jakim ma być człowiekiem.

Szuka sam siebie w całym tym huraganie w życiu - stąd narkotyki.
Nie dostał jako dzieciak tego, co dzieciom potrzebne do prawidłowego rozwoju - poczucia bezpieczeństwa niezagrożonego niczym. Bo nawet jeśli mama udaje, że wszystko jest ok - to on głupi i ślepy nie jest - widzi przecież, co z nią się dzieje... Po co chodzić do szkoły? Dla jakiej zasady?.. Bo musi?.. Dzieci, których najważniejsze potrzeby nie są zaspokojone, nic sobie nie robią z poczucia obowiązku - i to jest dla mnie bardzo zrozumiałe. Kary nie dadzą niczego. Pogorszą sytuację.

Współczuję też siostrze. Bo bycie rodzicem to najtrudniejsze wyzwanie w życiu - a ciężko jest radzić sobie z wszelkimi wyzwaniami, kiedy ma się depresję i nie ma się wsparcia. Odpowiedniego. Nie obarczam Cię żadną winą - jako siostry. Choremu na depresję potrzebna jest stała obecność kogoś bliskiego. Nie doraźne spotkania z siostrą, czy psychiatrą. Chory na depresję powinien w każdej dosłownie chwili móc czuć, że jest potrzebny, ważny, że jego istnienie ma głęboki sens - nawet, jeśli dla niego samego nie ma - to dla kogoś innego ma. I że to jest niezmienne. Chory na depresję powinien w każdej chwili móc usłyszeć czyjeś pomysły, jak sobie pomagać, ktoś powinien pomóc mu przypomnieć sobie te rzeczy, które kiedyś sprawiały radość i przyjemność.

A potem powinno się takiego chorego lekko pchnąć do działania - nawet, jeśli mu się nie chce, nie ma siły, ochoty, nie widzi sensu - powinno się go pchnąć do zrobienia każdego dnia takiej rzeczy, która kiedyś sprawiała radość. Bo nawet, jeśli na początku będzie to dla niego dużym wysiłkiem, a żadną przyjemnością, to po jakimś czasie przyjdą chwile, w których poczuje, że poczuł się lepiej.

I takie wsparcie potrzebne jest każdego dnia, nawet, jak wyjdzie z tych najgorszych dni, nawet, jak już będzie czuł się znacznie lepiej. Bo deprecha wraca. I niszczy sens wszystkiego, nawet naszego istnienia. A Ty jako siostra masz własne życie, własną odpowiedzialność za swoje dzieci, to im należy się główna Twoja uwaga. Możesz się starać, może to trochę siostrze pomóc. Ale raczej nie ponosisz odpowiedzialności za takie wspieranie jej, jakiego ona potrzebuje... :(
Smutne to.

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn lut 19, 2018 7:45 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr sie 11, 2010 8:00 am
Posty: 4310
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
nie wiem łobuz............twoje wywody brzmią mądrze i sensownie............ale dla mnie tłumaczenie jego zachowania brakiem wzorca męskiego nie odpowiada sytuacji.............on ma już 16 lat/................powinien sam już pomyśleć o swoim życiu .............ja też pochodzę z niepełnej rodziny..............matka wzorcem nie była...........i jakoś żyję..........i nie leżałam czekając na coś...................a siostra? poza epizodami depresji żyje pełnią życia i sama radzi sobie...........ja bym jej życzyła by jakiegoś sensownego faceta znalazła..................

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: czw lut 22, 2018 10:27 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr paź 27, 2010 6:11 am
Posty: 7899
Lokalizacja: WLKP
tasta ja też jestem z patologicznej rodziny - matka od zawsze sprawowała nadzór nad wszystkim, bo ojciec pił i nie można było na nim polegać nawet, jeśli coś obiecał. W końcu przez jego chorobę rozwiedli się, aż w końcu ojciec się zapił na śmierć w wieku 56 lat. Matka nigdy nie dawała mi ciepła, jakiego dzieci potrzebują od mamy właśnie, była raczej rozkazującą, rządzącą, kontrolującą i oceniającą mamą...

A dzieci współdziałają z rodzicami zawsze na 2 sposoby - dokładny lub odwrócony.
Albo powielają wzorce i stają się takie, jak ich rodzice, albo robią wszystko dokładnie odwrotnie. Czytałam o tym w jednej fajnej książce duńskiego psychologa. On to tak jasno, dokładnie tam wszystko wytłumaczył... Nie potrafię tego tak prosto przekazać tutaj. Ale jak się nad tym zastanowiłam, to nie znalazłam ani jednego przykładu w życiu, który zaprzeczyłby temu, co pisał o współdziałaniu dzieci z rodzicami...

To, że młodzi ludzie mają już 16,17, czy nawet 20 lat nie oznacza, że od razu będą się zastanawiać nad sobą i nad tym, kim chcą być. To są tak trudne kwestie życiowe, że nawet niektórym dorosłym to w praktyce nie wychodzi (patrząc na takich Ferdków Kiepskich z pifffkiem przed TV bez pracy i celu)... A wychowywanie i obecność rodziców w rozwoju chłopców konieczna jest do około 21-22 roku życia. Nawet w tym wieku młody chłopak potrzebuje obecności dorosłych (dużą rolę odgrywa tu obecność MĘSKIEGO dorosłego towarzystwa), by móc dalej się kształtować. A jeśli zabraknie czegokolwiek na wcześniejszych etapach rozwoju - to ten brak będzie najprawdopodobniej widoczny u takiego chłopca jako u dorosłego mężczyzny. Często faceci mierzą się z pomocą psychologów z różnymi problemami z wieku dziecięcego, by mogli stać się wreszcie takim dorosłym człowiekiem, którym chcą być. Samo "chcenie" nie wystarczy, często brakuje siły, pomysłów i wytrwałości w byciu kimś, kto ma spokojne sumienie, kto żyje w zgodzie z samym sobą.

Twój siostrzeniec to jeszcze dzieciak. Mam takich na co dzień w mojej szkole, widzę jak myślą, jak pochopni są, jak często nierozważni, jak nieodpowiedzialni - i nie chcę tego krytykować, bo tak właśnie musi być na tym etapie rozwoju. Młodzież dopiero zaczyna wkraczać w świat dorosłych, uczy się go, a ta nauka jest mega trudna. Sami na sobie doświadczają skutków swoich decyzji - bo przecież nie są już małymi dziećmi, nie będą słuchać mamusi na każdym kroku, sami też chcą decydować. Często są to decyzje głupie, nieprzemyślane, nawet grożące poważniejszymi konsekwencjami. Młodzi chlapią językiem na prawo i lewo, obgadują, wydają ostre osądy - tak naprawdę nie posiadając jeszcze prawdziwie własnego zdania na różne dorosłe tematy. To nie wina Twojego siostrzeńca, że jest, jaki jest... Może kiedyś, jak będzie starszy, stwierdzi, że chce być inny, niż jego rodzice - silny i niezależny. Może kiedyś stwierdzi, że za wszelką cenę chce być obecny w życiu swoich własnych dzieci, dawać im wparcie i bliskość. I poczucie bezpieczeństwa. A może opuści swoją partnerkę... Może też będzie miał depresję... To jest właśnie to współdziałanie ze swoimi rodzicami - w sposób dokładny, lub odwrócony.

tasta, to nie moje zadanie, by wpływać na zmianę Twojego zdania odnośnie Twojego siostrzeńca. Piszę tu to, co ja myślę o tym chłopcu i staram się pisać w sposób otwarty, nieoceniający, niekomentujący... A Ty to Ty - i masz prawo mieć swoje własne zdanie.

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 8830 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 438, 439, 440, 441, 442

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Objawy ciąży

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies