Dzisiaj jest pt paź 19, 2018 2:49 am


Forum ciąża

» Forum ogólne » Kącik humoru

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 255 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Post: ndz cze 19, 2011 5:13 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob cze 18, 2011 6:56 pm
Posty: 230
Lokalizacja: Elfland
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: pn cze 20, 2011 1:05 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn mar 28, 2011 12:44 pm
Posty: 1532
Lokalizacja: Raszyn/Piaseczno
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasnożeby zobaczyć dokładnie

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: wt cze 28, 2011 8:24 pm 

Rejestracja: wt maja 20, 2008 9:45 am
Posty: 1780
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki

_________________
Obrazek
Obrazek
moje 3-słoneczko :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr cze 29, 2011 9:43 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 12, 2010 1:01 pm
Posty: 1545
Lokalizacja: Warszawa/Łomianki
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki
wypadł mały, zielony

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn sie 22, 2011 10:37 pm 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU

Rejestracja: czw lip 28, 2011 9:32 pm
Posty: 111
Lokalizacja: xxx
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki
wypadł mały, zielony
TŁUŚCIUTKI ROBACZEK Z


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz paź 09, 2011 3:53 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn mar 31, 2008 10:24 pm
Posty: 1297
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pn lis 28, 2011 8:30 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 20, 2009 6:28 pm
Posty: 1299
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce POPATRZYŁ NA NIEGO

_________________
Obrazek
AMELKA 3540gram 55cm 12:50 15.12.2009
Obrazek
ALEKSANDER 4310g. 58cm 14:18 11.10.2011
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr gru 07, 2011 10:39 pm 
#
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt gru 10, 2010 10:34 pm
Posty: 3994
Lokalizacja: Swarzędz! o!
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce POPATRZYŁ NA NIEGO i powiedział "o kutwa"

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: czw gru 08, 2011 7:10 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt lut 01, 2011 10:41 am
Posty: 796
Lokalizacja: Wrocław
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce POPATRZYŁ NA NIEGO i powiedział "o kutwa" "nie jestem kanapką?"

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr lut 08, 2012 6:15 pm 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob maja 24, 2008 11:17 am
Posty: 3520
Lokalizacja: z nikąd....
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce POPATRZYŁ NA NIEGO i powiedział "o kutwa" "nie jestem kanapką?" Wtedy pomyślał, że

_________________
Obrazek

Alah allah ya baba wa slam alik ya baba


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: śr kwie 18, 2012 11:50 am 
ZAKAZ HANDLU
ZAKAZ HANDLU

Rejestracja: czw mar 08, 2012 5:26 pm
Posty: 64
Lokalizacja: Brzesko
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce POPATRZYŁ NA NIEGO i powiedział "o kutwa" "nie jestem kanapką?" Wtedy pomyślał, że MOZE Z ROBACZKIEM
_________________


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: pt maja 04, 2012 9:32 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn cze 20, 2011 10:33 am
Posty: 1092
Lokalizacja: wawa
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce POPATRZYŁ NA NIEGO i powiedział "o kutwa" "nie jestem kanapką?" Wtedy pomyślał, że MOZE Z ROBACZKIEM bimber nabierze właściwości

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: ndz maja 06, 2012 4:06 pm 

Rejestracja: śr sie 08, 2007 1:35 pm
Posty: 6261
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce POPATRZYŁ NA NIEGO i powiedział "o kutwa" "nie jestem kanapką?" Wtedy pomyślał, że MOZE Z ROBACZKIEM bimber nabierze właściwości magicznych. Nabił robaka
_________________

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Post: sob gru 29, 2012 4:40 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn kwie 12, 2010 1:01 pm
Posty: 1545
Lokalizacja: Warszawa/Łomianki
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce POPATRZYŁ NA NIEGO i powiedział "o kutwa" "nie jestem kanapką?" Wtedy pomyślał, że MOZE Z ROBACZKIEM bimber nabierze właściwości magicznych. Nabił robaka na gruby patyk

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

 Tytuł:
Post: czw sty 03, 2013 1:04 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt cze 12, 2012 10:46 pm
Posty: 502
Był sobie domek różowy nad brzegiem szalenie spokojnego jeziora. Mieszkał tam szalenie przystojny wędkarz, który lubił szalone wiewiórki.
Pewnego dnia postanowił wyruszyć w daleką podróż, do krainy wiecznie zielonego lasu. Zabrał ze sobą szaloną wiewiórkę, która pokazała mu drogę do nowego świata. Gdy dotarli na koniec zielonego lasu, wiewiórka ugryzła go w ucho. Wędkarz też ją ugryzł. Obrażona wiewiórka popatrzyła na swój nadgryziony futerał od lornetki i zapłakała gorzko. Spojrzała groźnie na rozporek spodni wędkarza i parsknęła śmiechem. Wędkarz rzucił się w pogoń za swoim szalonym szczęściem. Gdy tak biegł pomyślał: 'Zamiast gonić szalone szczęście, powinienem zadzwonić do wiewiórki' i spytać czy jest w stanie, w miarę szybko podrapać go po bardzo swędzącym lewym a także prawym dużym palcu. Kiedy myślał o wiewiórce przypomniał sobie, że nie zabrał z domu swojego kota, który na pewno nie lubił wiewiórki.Kocur mógłby przecież zjeść z wiewiórką futerał lornetki i pójść z wiewiórką poszukać czegoś fajnego w lesie, ale bał się wilka który czaił się tuż za świerkiem.Mówi więc do wiewiorki: moze jednak zostaniesz ze mna. Na to kocur nigdy w życiu, jednak wiewiorka powiedziala: zjem sobie orzeszka, a potem pomyślę. Tymczasem wilk wyszedł i głośno sobie puścił bąka oraz podrapał się po tyłku i nagle jak oszalały dmuchnoł w brudne ucho Wędkarza, na co Wedkarz...zdziwiony padl trupem...
Zdenerwowany wilk szybko ...zabrał wędkarza do swojego łóżka. Wędkarz nagle wstał i rozebrał się do podartych zielonych slipów. Oczom wilka ukazał się ....długi,obślizgły,wstrętny......robak na jego owłosionym brudnym udzie, które zaczęło puchnąć... zapewne od ugryzienia...
Szybko polał nogę... spirytusem salicylowym który strasznie mocno szczypał go w oczy, na co robak zaczął bić brawa. Ponieważ, bardzo smakował mu ten stary spirytus. Wedkarz jednak zrzucił robaka z nogi, robak oburzony strzepnął SWOJE MAŁE CIAŁKO uderzając nosem w... kule u nogi, która była stara i zardzewiała. Widząc to... wędkarz postanowił szybko zadzwonic do swojej słodkiej jak malina...narzeczonej mieszkającej w.....okręcie podwodnym na księżycu, który ma bardzo dużo kolorowych okrągłych, kwadratowych i lewitujących w oparach...fotografii ze zdjęciami bardzo sympatycznych różowych bardzo wesołych potworków..
Potworki te mieszkaja w maleńkich dziurkach gdzie zawsze jest ciemno, zimno i ponuro a poza tym unosi się zapach bardzo dziwny przypominający z kwaszone mleko. Ich ulubioną potrawą są mocno przypalone, pasmarowane i optoczone w jajku banany które pochodzą z ciepłej Afryki lecz muszą być dojrzałe aby wydobywały swój aromat.
Gdy im jest smutno szukają ciepła, miłości i kogoś do towarzystwa.
Pewnego pieknego dnia o zachodzie słońca nad brzegiem morza i szumie fal USŁYSZELI WIELKIE BUM. Ze strachu oczy IM SPUCHŁY ALE nie wyskoczyły z ich tłuściutkich główek. WŁOSY ŁONOWE POWYPADAŁY mężczyźnie o bujnej wyobrażni. Małe potworki WESZŁY DO NOSA bo chciały żeby BYŁO IM CIEPŁO ale nagle ktoś PSIKNĄŁ I POWYPADAŁY szybko się pozbierały I WLAZŁY ZNOWU niestety to był BŁĄD, PONIEWAZ NOS był już tak obolały że musiał odpocząć od tego kichania. Małe stworki były bardzo zwinne I MĄDRE,WIĘC DO INNEJ DZIURKI...postanowiły się przenieść.Tymrazem dotarły do CIEMNEGO POMIESZCZENIA W KTÓRYM niezbyt ładnie pachniało I WIAŁ WIATR bo był przeciąg.Był to pępek,duży,brudny,owłosiony i pełen dużych wściekłych i agresywnych much sklonowanych przez szalonego profesora Dolito. Ów profesor jest,człowiekiem nad wyraz miłym, pełnym ciepła,o niebiańsko błękitnym spojrzeniu,bardzo delikatnych dłoniach,na ,których niestety SĄ WIELKIE PRYSZCZE których nabawił się,wykopując w ziemi wielkie dziury w poszukiwaniu ,cennego złoża ropy naftowej i gazu, który w piwnicy przerabiał na binber. Później ten bimber filtrował przez chleb i wypił ze smakiem. Jednak stało się coś bardzo fajnego,bo po nim nie miał kaca, tylko okropna zgagę której pozbył się prawie natychmiast, ale nie było to czego spodziewał się. Wypadły mu wszystkie zęby, co poprawiło mu humor na lepszy niż ten, ktory mial wczesniej. Pomyślał aby w końcu udać się do piwnicy po coś, czego ostatnio zapomniał wyjąć ze starej skrzyni, znalezionej kiedyś na plazy, ktora wabiła śpiewem syren przyprawiającym go o drżenie lewej powieki, opadającej od dzieciństwa. W skrzyni tej, ośmiergłej od pleśni, nadżartej przez korniki ujrzał coś, co zaparło dech w jego chudej piersi. Jego oczom ukazała się bowiem ogryziona wielka niczym arbuz gicz, prawdopodobnie cielęca. Dla pewności sprawdził, czy wziął mikser nie wiadomo po jaki grzyb bo potrzebował raczej tasaka. Ze zdziwieniem spostrzegł, że na giczy jest jedna mała dziurka, a obok druga w której cos sie ruszalo. Patrzę wytężonymi oczami PRZED SIEBIE I przecierem oczy ze zdumienia. Niestety nie było dość jasno żeby zobaczyć dokładnie. Nagle z dziurki wypadł mały, zielony tłuściutki robaczek z czymś na główce POPATRZYŁ NA NIEGO i powiedział "o kutwa" "nie jestem kanapką?" Wtedy pomyślał, że MOZE Z ROBACZKIEM bimber nabierze właściwości magicznych. Nabił robaka na gruby patyk, który się złamał

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 255 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13

Forum ciąża

» Forum ogólne » Kącik humoru

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies