Dzisiaj jest ndz wrz 24, 2017 11:16 pm


Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Poród

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 280 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14
Autor Wiadomość
Post: ndz mar 03, 2013 5:55 pm 

Rejestracja: czw maja 10, 2012 6:22 pm
Posty: 598
Milenus80 pisze:
allseeingajj pisze:
Lekarz zapytał się, czy może ją zabrać do badania, a ja na to, że jeszcze chwila. Dla nich to było standardowe badanie, a dla mnie i córki jeden z najważniejszych momentów, więc mogli poczekać. Personel śmiał się, że mama nie chce oddać dziecka :)


Od bodajże 7 kwietnia 2011 mama ma prawo!! do 2 godz. po porodzie nieprzerwanego kontaktu skóra do skóry z nowonarodzonym dzieciątkiem, ważenie mierzenie itp.


No proszę, nawet nie wiedziałam. Na szkole rodzenia nam mówili to wszystko co jest w tym artykule, ale w życiu wyglądało to zupełnie inaczej. Zabrali mi małą na badania, jak mnie szyli to też jej nie było wtedy przy mnie. I jak ją dostałam to od razu ją do piersi przykładali. Przy drugim dziecku już będę wiedziała co robić ;) dzięki za artykuł.

DeadLady, gratuluję udanego porodu i zdrowego dzieciątka :)

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: pn mar 04, 2013 4:56 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: sob wrz 01, 2012 11:32 am
Posty: 1305
Lokalizacja: w-wa
prawo prawem, a życie życiem - mojego synka trzymałam na sobie po porodzie 10 minut, bo zaczął miec dziwne objawy i trzeba było Go zabrać szybko do inkubatora, no ale na to wpływu nie mamy, teraz niespełna 4 tygodnie temu rodziłam znowu i marzyłam o dłuższym kontakcie skóra/skóra, ale niestety, pech chciał, że w jednej godzinie rodzących było więcej niż sal, urodziłam pierwsza ze wszystkich i padło na mnie, abym to ja ustąpiła miejsca innej potrzebującej, która już rodziła pod drzwiami, siła wyższa, ale mi było przykro :?
Pięknie opisujecie swoje porody, czytam i łzy mi lecą, w każdym tyle emocji, wzruszeń, bólu, strachu i radości,.. malgorka ja teraz z ciąży zagrożonej na podtrzymaniu urodziłam dokładnie w wyznaczonym terminie, z własnej nie przymuszonej woli, coś pięknego i niespodziewanego :) dokładnie opisałam swój obecny poród minuta prawie po minucie na swoim blogu, jesli ktoś ma ochotę to zapraszam :)<ciach Agacior/ link niezgodny z regulaminem>

pozdrawiam serdecznie :)

_________________
Tola ma sie urodzic 06 lutego 2013 i się urodziła :) 40tcObrazek
a juz sa
Zuza 24 stycznia 1994, 39tc
Tymon 23 stycznia 2010, 36tc
Anioleczek 24 grudnia 2007, 7tc (*)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt mar 08, 2013 8:17 pm 

Rejestracja: sob mar 02, 2013 11:16 am
Posty: 13
allseeingajj dziękuję Ci bardzo ;) mój Oliś za tydzień skończy 4 miesiące... Jestem z niego bardzo dumna ;) ważył w[u] ten wtorek ok. 6400g... Czyli już potroił swoją wagę urodzeniową. Uśmiecha się, śmieje w głos, grucha, śpiewa... Ma bardzo mądre oczka, gdy na kogoś patrzy :) Jest cudowny <3
Ten ból definitywnie się opłacał.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob lip 13, 2013 10:30 am 

Rejestracja: wt gru 27, 2011 1:27 pm
Posty: 99
Lokalizacja: Wodzisław Śląski, Sól
Witam drogie Panie:)
Jestem jeszcze przed porodem - czekam do października, przynajmniej planowo :P
Mam dziś inne pytanie, a nie wiem gdzie mogę takowe "wpakować" :) Otóż chodzi o mojego szwagra, urodzonego 47 lat temu :) Jako małe dziecko ciągle płakał i skarżył sie na ból brzucha. W wieku 3-4 lat został zabrany do szpitala na operację "ślepej kiszki", lecz jak się okazało, bóle brzucha miały być spowodowane czymś innym. Teściowa nie posiada wypisu ze szpitala, ale upiera się, że lekarz powiedział, iż jelita chłopca owinięte były ROSNĄCĄ W BRZUSZKU PĘPOWINĄ. Czy jest to możliwe?? Przez kilka lat nie zwracałam uwagi na te historyjki teściowej, a teraz kiedy sama jestem w ciąży zaczęło mnie to interesować. Nie znalazłam żadnych informacji na ten temat w necie, więc próbuję tutaj :) Dajcie znać co o tym sądzicie :)
Pozdrawiam!

_________________
25.09.2012 [*] Nasz Aniołek (7tc.)

Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr lip 17, 2013 10:14 pm 

Rejestracja: czw maja 10, 2012 6:22 pm
Posty: 598
natkom89 ja w życiu nie słyszałam o czymś takim, ale wszystko jest możliwe...
i u dzieci bóle brzucha mogą być spowodowane bardzo wieloma czynnikami. Oby Twoje dzieciątko chowało się zdrowo :) i na dodatek rodzisz w październiku, mam sentyment do tego miesiąca bo i ja wtedy rodziłam :) powodzenia i czekam na opis porodu ;)

_________________
Obrazek
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt lip 23, 2013 4:05 pm 

Rejestracja: pn sty 23, 2012 10:39 pm
Posty: 1325
Lokalizacja: okolice morza
no to i ja dodam cos o nas:)

mó lekarz wyznaczył mi termin porodu na 18. 01, mimo iż ja uważałam że wypadnie on 7.02... dni sobie mijały, czasem jakieś skurcze się pojawiały i znikały. 05.02 pierwsze ktg i wysłali mnie do domu po badaniu wód płodowych. to samo 7.02 i 09. dwa tygodnie chodziłam z 2cm rozwarciem. w końcu 11.02 przyjeli mnie na oddział z zamiarem podania oxy.
we wtorek 12 dostałam pierwszą kroplówke, skurcze były niemiłosierne, rozwarcia brak niestety. miałm nadzieje ze cos się rozkręci a tu nici :roll: kolejna kroplówka byla w czwartek w walentynki. jaką ja miałam nadzieję że zrobię mężusiowi niespodziankę . a tu kiszka.codziennie dostawałam zastrzyki na rozwarcie, dodatkowo założyli mi balonik który nic nie pomógł. w piątek idąc na 3 próbę wyłam taka byłam załamana. pod oxy zaden skurcz się nie pojawił. na szczęście z urlopu wróciła moja wspaniała położna, która jak mnie zobaczyła stwierdziła, że już nie mogę się tak męczyć i ona szykuje mnie do cc. a jak się ordynator pokaże na obchodzie to nie da mu spokoju.
i tak o 8 dowiedziałam się ze o 10 czeka mnie cc. nawet nie miałam czasu się bać
o 10 zaprowadzono mnie na sale. na szczęscie była przy mnie moja położna, cudowna kobieta, trzymała mnie przy znieczuleniu w kręgosłup bo strasznie się bałam, uspkajała mnie i w ogóle. nie wiem jak bym bez niej znisła to wszystko. pózniej mnie położyli, popodłączali do wszystkiego i się zaczęlo. czułam napieranie na brzuch, dziwne ale niebolesne. słyszałam jak ordynator mówil do asysty że potrzebuje szerszego narzędzia bo nie może wyjąć małej. jak ją wyjęłi to zaczęła kwilić. i wtedy cały mój strach uleciał i się rozpłakałam. a pani anestezjolog powiedziała że jak nie zaczne oddychać to mnie zaintubuje wtedy małą mi pokazali jeszcze z pepowiną, zważyli zbadali i pielegniarka mówi zdrowa dziewczynka 57 cm 5 kg. a ordynator na to ze bardzo duża... a ja półprzytomna z pytaniem-a to napewno moje .
później nie bardzo już pamiętam jak mnie zawieźli na sale i przenosili na łóżko.
za to pamiętam jak mnie podlączyli do środka przeciwbólowego i powiedzieli że za godzine przyniosą małą. od razu sie obudziłam.
maleńka od razu złapała pierś.co prawda chyba bardziej dla przytulenia niż jedzenia bo pusto u mnie było niesamowicie.
leżąc w grudniu na patologii powiedziano mi że mała może mieć jakąś wadę rozwojową bo jest bardzo maleńka... mój gin całą ciąże mi wmawiał ze dziecko będzie bardzo drobne... no tak, bo przecież 5cio kilowa dziewczynka to nic... gdyby choć trochę sie przyłożyli nie męczyli by mnie i małej cały tydzień niepotrzebnie.
choć chciałabym mieć drugie dziecko, to przez strach nie wiem czy sie zdecyduje. bo istnieje szansa równie dużego dziecka, a nikt tego nie bierze pod uwagę.
no ale najwazniejsze że wszystko dobrze się skończyło:)

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: wt sie 13, 2013 10:03 pm 

Rejestracja: pn gru 07, 2009 8:33 pm
Posty: 2681
O Jezuuu współczuje tej męczarni oczekiwania...sama ur 10 dni po terminie miałam balonik itp. ale aż tak mnie nie mordowali zresztą przed 1 wywoływaniem sama urodziłam, ale skoro miałaś pierwszą cc i takie duże dziecko bo to kolosik normalnie :D to zapewne druga też bd cc od razu. Dziwi mnie że przed w szpitalu nie mierzyli Ci córeńki? bo ja w obu przypadkach czy to przyjęcia na poród za 1 razem czy na patologię najpierw za 2 porodem miałam mierzoną teoret wagę. Bo w PL 4,5 kg dziecka ogólnie kwalifikuje do cc, a niektóre szpitale już od 4200 robią. Moja też była niby drobna a na końcówce już usg 3,5 pokazywało a finalnie miała 3,8 kg więc sporawa już.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw wrz 12, 2013 6:13 pm 

Rejestracja: wt wrz 10, 2013 8:04 pm
Posty: 3
Nie wiem czy juz jest taki temat, jezeli jest to przeniescie tam mojego posta. :D

Czy mialas lekki czy ciezki porod?

Z checia urodzisz jeszcze raz?

Ja mialam bardzo ciezki porod, rodzilam od wieczora do po 4-ej rano, dlatego nie chce juz powtorki i zdecydowalam sie na jedno dziecko, mimo, ze mowia, ze kazdy porod jest inny...


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw wrz 12, 2013 9:42 pm 

Rejestracja: pn gru 07, 2009 8:33 pm
Posty: 2681
czyli nie rodziłaś nawet 8 h około? czemu był ciężki, wiesz to indywidualne odczucie, bo jedna rodzi 12 h i mówi masakra, inna tak jak ja uważam, ze miałam normalny ani nie ciężki ani nie lekki poród pierwszy, normalnie przebiegał czasowo i postępował prawidłowo, zakończył się sn i partych miałam 20 min więc fajnie szybko, ale dostałam pod koniec oxy i miałam nacięcie. Za drugim razem ur w 2,5 bardzo szybki, niby lekki bez żadnych interwencji wszystko naturalnie i w 10 min wyparłam więc ekspressem, ale ból był silniejszy a to przez szybkość postępowania.

Jak widać mimo 12 h po pierwszym zdecydowałam się na drugi i nie bałabym się zdecydować na 3 dziecko z powodu porodu. I na pewno wybrałabym naturalny bez znieczulenia.


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob wrz 28, 2013 2:30 am 

Rejestracja: pt maja 20, 2011 8:01 pm
Posty: 339
Lokalizacja: Gliwice
ja po swoich około 20 h męki w totalnych bólach po oxy zdecydowałabym się na drugie dziecko gdyby mi ktoś obiecał, że tym razem dostanę zniczulenie i że zadziała :) i najlepiej by było jeszcze mieć gwarancję, że poród zacznie się od skurczy, a nie od odejścia wód :) ale to pobożne życzenia tylko, póki co nie umiem zapomnieć o bólu, więc trzymam się od ciąży z daleka. no ale większość pisze, że zapomina szybko, więc to ja tutaj jestem wyjątkiem ;)

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw paź 17, 2013 1:57 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: śr maja 02, 2012 3:26 pm
Posty: 2316
Zbieram się od jakiegoś czasu, by napisać jak przebiegał mój poród :)
Zacznę od początku..
Termin miałam na 21.11.2012, ciąża przebiegała bez większych problemów, dokuczał mi tylko ból krocza podczas chodzenia/leżenia, zgaga zwłaszcza wieczorem i pod koniec wiadomo, wielki brzuch i problemy ze spaniem.
Do szpitala trafiłam 15 listopada, po fałszywym alarmie jaki sama sobie zgotowałam. Poszłam do miejskiego szpitala tak po prostu żeby mnie jakiś ginekolog zbadał i zrobił ktg. Na miejscu lekarka stwierdziła, że nie mam już szyjki, że jest zgładzona i zaleciła żebym już została u nich. Na własną odpowiedzialność nie skorzystałam (nie chciałam tam rodzić). Zadzwoniłam do mojego gina, który kazał mi natychmiast przyjeżdżać, torbę już miałam spakowaną od dłuższego czasu. Więc udałam się do wybranego szpitala, lekarz czekał na mnie, zbadał zaraz po przyjęciu na oddział a tam się okazało, że szyjka jeszcze jest, mała bo mała, ale była, rozwarcia brak. Już mnie nie chcieli wypisać, bo byłam w 39tc i poród na dobrą sprawę mógł się zacząć w każde chwili. Mijały dni, w sumie na oddziale spędziłam 2 tygodnie :roll: każda dziewczyna rodziła, tylko ja tak długo zajmowałam łóżko. Miałam dwukrotnie robiony masaż szyjki, który zaowocował tylko delikatnym odchodzeniem czopa. 27.11. ordynator zarządził- cewnik folleya :) zakładali mi go przy studentach :| obciach straszny, ale miałam to w nosie, byleby tylko coś pomógł. Łaziłam z nim cały dzień, pod wieczór mieli mi go zdjąć, jeżeli sam by nie wyleciał. Niestety sam nie wypadł i lekarki, które były na nocnej zmianie podjęły decyzję, abym z tym dziadostwem spędziła całą noc. Ja w nerwach, zapłakana, zmęczona, błagałam aby ktoś się zlitował i go usunął, była możliwość że poród może się nawet w nocy zacząć, bo czułam jakieś skurcze podczas noszenia cewnika. Mój gin zainterweniował, zadzwoniłam do niego z płaczem :) W końcu jedna babka mi go wyjęła i co się okazało? Że miałam 5cm rozwarcia :D także cewnik się spisał, tylko sam nie wypadł nie wiedzieć czemu. Przetrwałam całą noc, nie chciałam rodzić w nocy, wolałam za dnia :D ok. 7. rano 28.11. zaczęły się delikatnie sączyć wody, o 8. zabrano mnie na porodówkę. Dostałam 2 kroplówki z oxy, bolało jak diabli, na szczęście rozwarcie ładnie postępowało. W końcu nie wytrzymałam, miałam ochotę gryźć ściany :P poprosiłam o znieczulenie, jaką ulgę poczułam jak zaczęło od razu działać! :D Mój mąż cały czas był ze mną, zestresowany, ale pocieszał mnie jak umiał. A przed pierwszą kroplówką z oxy mój gin przebił mi pęcherz, wody odchodziły przez kilka godzin jeszcze, nie wiedziałam, że aż tyle ich mam ;) Ok. godz. 15. przyszła położna, zbadała mnie i mówi "zaraz będzie po wszystkim jest 10cm". Bardzo się ucieszyłam! Już za chwilę miałam poznać synka :) Zbiegło się mnóstwo ludzi, neonatolodzy, położna jeszcze jedna, dwój ginekologów i ktoś tam jeszcze, już nie pamiętam, ale cały pokój był zapełniony :) Kazała mi przeć najmocniej jak umiem. Dostałam z godzinę wcześniej jeszcze małą dawkę znieczulenia, ale czułam skurcze, postępowałam zgodnie z instrukcją, przeć jak będę je czuła. Położna nacięła mnie i po kilku minutach Kuba był na świecie, mąż przeciął pępowinę :) była to godzina 15:30 :) wytarli Kubusia, położyli mi na brzuchu i tak przez 2h leżał na mnie, złapał cyca. Byłam szyta przez lekarza i ten ból był okropny, ale szybko minął. Nie zapomnę momentu gdy dziecko było już na świecie, jak mi go 1. raz pokazali :) warto było znosić zgagę, ból krocza w ciąży, wszystko dla mojego dziecka :)
Później dwie doby spędziliśmy w szpitalu i nas puścili do domu :) zaczęło się inne życie. I za niedługo Kubuś kończy rok! A czuję się jakby to wszystko działo się z miesiąc temu :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr gru 18, 2013 12:26 am 
Awatar użytkownika

Rejestracja: czw lut 07, 2013 10:35 am
Posty: 237
Lokalizacja: podkarpackie
Dziękuję za to, ze opisujecie swoje przeżycia. Zwłaszcza te dobre. To balsam dla duszy.

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw gru 19, 2013 11:57 am 

Rejestracja: śr gru 18, 2013 11:24 am
Posty: 20
dobre opowieści uspokajają :))


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: sob kwie 12, 2014 5:18 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: wt paź 30, 2012 12:07 pm
Posty: 1901
To i ja opisze, teraz kiedy mineło 1 miesiecy... moge wspominać ten dzień bez łez.

Termin miałam nie wiem na kiedy z urodziłam 6 dni po terminie z OM a jakieś 2-3 tyg przed terminem z USG, nie dało sie określić miarodajnie, chociaż cykle zawsze miałam ksiażkowe, poza tym jednym jedynym.

W niedziele byłam na mszy, którą zamówiła moja babcia o szczesliwe rozwiazanie, wieczorem pojechalismy do spzitala ze skórczami, zostałam na noc, o 4 rano odeszły mi wody, zanim przyjechał maz (60km), w zasadzie zanim sie rozbudził i przyjechał, zanim poszłam na porodówke była 8, bolało już, do 15 myslałam ze ducha wyzione a rozwarcie nie postępowało, wciaż na 2 palce. Masarzy szyjki nie bede wspominac, wkońcu po 15. Dostałam znieczulenie, które poszłow jedną strone, Nie miałam siły płakać zasypiałam pomiedzy skórczami, pamietam tylko prysznic, i zegar na wprost łózka, na koniec już w myślach błagałam meża żeby poszedł do lekarza powiedzieć, a nawet zarządać cc, ale kiedy mijał skórcz byłam tak nieżywa ze nie miałam siły otworzyć ust, mąż sam poszedł do lekarza, kilka razy chodził, o 17.25 przyszła na świat moja kruszynka, Przec CC. Jak zawsze byłam przeciwna jedynakom, tak pomyslałam sobie, że już nigdy nie urodze, NIGdy, Ale teraz już rozmawiałam z lekarzem, jeśli tylko chce bede miała CC. ufff. Ale ja mam niski próg bólu, tak że nie bojcie sie :P:

_________________
Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pn lip 14, 2014 8:31 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pt maja 30, 2014 6:12 pm
Posty: 53
Poczytałam i widzę, że każda z nas inaczej przeżywała poród ale to uczucie jak podadzą Ci dziecko niezapomniane. Mimo, że moje chłopaki mają już prawie 13 i 11 lat pamiętam te wydarzenia jakby to było wczoraj
Starszego syna rodziłam (począwszy od pierwszych skurczów) 26 godzin. Zaczęło się w niedzielę o 6 rano. O 14 byłam w szpitalu. Mimo częstych i mocnych skurczów rozwarcie nie postępowało. Na moją prośby o jakieś "dopalacze" położna mnie wyśmiała. O 22 tętno dziecka niestabilne - ja zaniepokojona proszę żeby zaczęli coś działać- a ona mi mówi, że muszą poczekać aż się tętno ustabilizuje. Oj jak ja jej nawtykałam ( to był błąd). Praktycznie przykuta do łóżka - ktg - nie miałam dostępu do telefonu. O godz. 7:50 dostałam w końcu jakąś kroplówkę ( w międzyczasie kilka razy traciłam świadomość - nikt się mną nie zainteresował). Kroplówka tylko dlatego, że o 8 ordynator miał obchód. Nie wiem po co mi ona była skoro o 8:07 17 grudnia urodziłam mojego syna, którego zakażono przy porodzie bakterią coli, złamano obojczyk i zrobiono krwiaka na głowie od uderzenia. Zszywał mnie chyba jakiś weterynarz. Na moje pytanie czy łożysko wyszło w całości (naczytałam się o tym) usłyszałam ,że niech nie udaję mądrzejszą od lekarzy. Leżałam z synkiem tydzień. Ciągle płakał i dopiero w domu przy wizycie położnej i lekarski okazało się co jest w wypisie (złamany obojczyk, który zrósł się znakomicie). Do Domu wróciłam 23 grudnia. 26 grudnia mąż wykąpał małego. Ja poszłam do łazienki i jakby ktoś kran odkręcił leciała krew. Traciłam przytomność. Do tej pory pamiętam co wtedy myślała - Boże jak ja bym chciała widzieć jak mój syn dorasta :dada: ( do tej pory łzy kręcą mi się w oku). Po godzinie przyjechała karetka - śniegu po pachy. Ale uratowali mnie :D
Z drugim synem nie było tak źle. Miałam naprawdę super położną i resztę personelu. Na dzień dobry dostałam "dopalacz" a później jeszcze dwa. Łącznie rodziłam 12 godzin - tylko. W momencie gdy rodziła się główka mojego synka zaczęło się małe piekło. Młody zaklinował się i zaczął się dusić. To co się działo, żeby go uratować :( Myślałam, że mi kręgosłup złamią - choć mi pani powiedziała żebym się kręgosłupem nie przejmowała. Uff udało się w końcu ale on nie ruszał się wcale. Nie zapomnę tego strachu. Ale był silny i w końcu zaczął płakać. Już przy drugim badaniu osiągnął 10 pkt.


Ale każda z nas ma swoją historię. Nie koniecznie taką jak moja
Siostra męża rodziła łącznie 2 godziny - ledwie zdążyliśmy ją zawieźć do szpitala. Byłam z nią przy porodzie i widziałam jej synka prędzej niż ona :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: śr sie 27, 2014 8:22 pm 

Rejestracja: czw maja 15, 2014 8:09 am
Posty: 120
hej:) ja mam za soba dwa porody:) oba inne, ale zakonczone szczesliwie:)
pierwsze dzieciatko, corke urodzilam w 42 tyg ciazy, byl to porod wywolywany bo bylo juz po terminie, nie wspominam go dobrze bo akurat trafilam na remont mojego szpitala...na OCP trafilam 2 dni przed porodem i te 2 dni mialam podawana oxy, nic sie po niej nie ruszalo , na 3 dzien poczulam lekkie skurcze rano i odszedl mi czop isie zaczelo...skurcze najpierw niebolesne trwaly do ok 14-15, a pozniej sie zaczela jazda:P i tak do 22 bo nie mialam rozwarcia, o 22 cos sie ruszylo i zabrali mnie na porodowke, jesli mozna ja tak nazwac...to byl pokoj pelno farb i folii malarskiej i lozko na srodku:P jak z horroru heh tam meczylam sie do 4 nad ranem sama, bo pielegniarki spaly i tylko co jakis czas jakas przychodzila ,a maz z racji remontu nie mogl uczestniczyc w porodzie:( myslalam ze sie przekrece, skurcze, bol nie do opisania, ok. 4 nad ranem przyszla pielegniarka i stwierdzila ze nic z tego nie bedzie i malej zaczelo spadac tetno, szybko zlecieli sie lekarze i zawiezli mnie na blok, mimo znieczulenia skurcze mialam jeszcze w windzie ale jak dotarlismy na blok wszystko sie uspokoilo i o 4:20 przyszla na swita moja coreczka:) bylam taka szczesliwa, ze nic jej nie jest i ze w koncu skonczyla sie ta meczarnia...ktora trwala prawie dobe, po porodzie zamkneli mnie na izolatce z mala bo okazalo sie ze miala zakazenie skory, bylo ciezko bo nikt prawie nie zagladal do mnie , ale tam chociaz mogl byc ze mna maz nawet do nocy. Po 6 dniach bylismy w domu:)
drugi porod mialam 3 miesiace temu, i trwal 3 godziny 20 minut:) bylam juz w 41 tyg ciazy i od paru dni meczyly mnie bole w krzyzu do wytrzymania, ale maz miala akurat wyjezdzac w trase i uparl sie ze zawiezie mnie do lekarza sprawdzic czy ni sie nie dzieje, no i jak mnie zawiozl tak zostalam znow na OCP-ie tak sie balam ze historia sie powtorzy i znowu bede sie meczyc i na koniec jak bede juz padac i z dzieckiem bedzie zle to z laski zrobia mi cc...no wiec polozyli mnie na oddzial zrobili 3 razy ktg i kazali czekac, przyszla noc polozylam sie spac, nawet dobrze mi sie spalo:) o 6 rano obudzilam sie z pelnym pecherzem i czulam jakies dziwne pobolewanie, ogolnie czulam ze cos idzie:) wstaje i...chlust odeszly mi wody:) poszlam do pielgniarki powiedzialam co i jak zbadala mnie, mialam 3 cm rozwarcia poszlam siku, umyc sie, spakowac i o 7 ruszylam na porodowke, tam czekala na mnie mama (maz pojechal w trase, wiedzial kiedy sie zmyc:P) i polozna, znow mnie zbadali i mowi, ze tu jeszcze dlugo zejdzie...lzy mi naplynely bo balam sie ze historia sie powtorzy, ale w ciagu godziny z 3 cm zrobilo sie 5, z racji ze mialo mi "zejsc" polozyli mnie na przedporodowej a 2 inne dziewczyny lezaly na porodowkach, i w ciagy 1, 5 godziny musieli zrzucac dziewczyne z lozka porodowego na sale przedporodowa bo mi szybko szlo...przy tym porodzie bylam jakas spokojniejsza,wykonywalam wszystkie polecenia staralam sie skupic na parciu a nie na swoim bolu i jakos przezylam nie bolalo jak za 1 razem...o 10 przebrali mnie w szpitalna koszule, przyszly skurcze parte, ale maly nie chcial wyjsc rodzil sie z raczka przy buzi, troche mnie porozrywal, ale 4 porzadne parcia i wypchanie poloznej go z brzucha i byl na swiecie:) fajne przezycie...szycie juz mniej fajnej bo pani doktor nie czekala na to az zacznie dzialac znieczulenie tylko zaczela szyc...takze 2 porod szybciej i latwiej, ale to co przezylam po nim, to nie wiem czy jesli kiedykolwiek jeszcze kiedys zajde w ciaze zdecyduje sie na porod sn. zle mnie wyczyscili co skutkowalo krwotokiem, zle mnie zszyli co skutkowalo zapaleniem, no i ogolnie przez to ze porod szybki to troche tam mi wszystko poopadalo i mam teraz problemy...wlasciewie przez pierwsze 2 miesiace lecialam jak nie na lekach to antybiotykach i tak w kolko...takze mimo ze porod fajny i ciekawe przezycie tak jakbym miala wybor jeszcze raz to wybiore chyba cc lepiej sie czulam, szybciej doszlam do siebie, ale mam nadzieje ze wszystko powoli wroci do normy...

_________________
Obrazek

Obrazek

Obrazek

http://robiebolubie.blogspot.com/


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw cze 18, 2015 3:21 pm 

Rejestracja: czw maja 28, 2015 2:27 pm
Posty: 9
dziewczyny, czytam i niektóre opowieści są straszne, makabra! oczywiście każdy poród jest inny i ostrzegam czytelniczki, które dopiero spodziewają się dziecka, nie ma co się bać zawczasu, spokojnie, jakoś to będzie, trzeba tylko mieć oczy i uszy otwarte, i patrzeć na ręce lekarzy!!:)) i oczywiście najlepiej mieć kogoś obok siebie bliskiego i trochę zaufać - więc znaleźć złoty środek /:) czytaj - łatwo powiedzieć :)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: pt lis 04, 2016 3:16 pm 

Rejestracja: pt lis 04, 2016 2:40 pm
Posty: 8
u mnie poród trwał szybko, było to dawno i już zapomniałam ;-)


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Post: czw kwie 13, 2017 6:19 pm 
Awatar użytkownika

Rejestracja: pn wrz 24, 2012 6:02 pm
Posty: 1092
Post stary, ale temat zawsze aktywny!
Urodziłam ponad tydzień po planowanym terminie. Ten tydzień oczekiwania (miałam juz planowane wywoływanie) był okropny. Popadłam w depresję. Ale ...
Wywoływanie miałam na wtorek, w niedzielę mieliśmy gości, pomyłam i poszliśmy spać. I ok. 2 w nocy dostałam skurczy. Wierzcie mi lub nie - cały strach i depresja minęła jak ręką ujął. Cieszyłam się, że samo sie zaczęło. Pochodziłam po domu, kuliłam się w momencie skurczów, nawet znalazłam sobie pozycję, w której bolało najmniej. Poszłam pod prysznic, poinformowałam męża, że ma byc w gotowości, bo się zaczęło. O 5 rano miałam juz regularne co kilka minut skurcze. O 6 byliśmy na porodówce. Wkurzało mnie samo badanie, bo jak to skurcze - bolały, a tu jeszcze wywiadzik trzeba było zrobić. No ale trudno - takie procedury. Położyłam się na łóżku porodowym, podpięli mnie pod ktg, byłam sama z mężem, nagle czuje, jakby mi się kupę chciało, trochę się przestraszyłam, że narobię syfu :oops: a to nie kupa a główka juz naciskała :roll: zawołalam położna, a ona, że rodzimy. Miałam fajne położne, jedna ostoja spokoju i milusia, druga "herta" która wydawała "rozkazy" i dzięki niej szybciutko urodziłam. O 8.00 Syn był juz w moich ramionach.
2h to chyba dobrze jak na pierwszy raz :-)
Do szycia dostałam znieczulenie, ale bolało więc złączyłam nogi i powiedziałam, ze ma dac jeszcze jedno, bo boli. Lekarz zażartował, ze się skończyły, myślałam, że mój go rozszarpie, bo jak to może zabraknac znieczulenia w szpitalu :-p ale lekarz podał mi jeszcze jeden zastrzyk i mógł se szyć ile chciał (pękłam, nie chciałam nacięcia)
Pamietam, że było mi podczas porodu strasznie zimno, skakałam z zimna na łóżku, mimo, ze w sali było ciepło. Teraz jestem w drugiej ciąży, mam nadzieje, że poród bedzie równie fajny jak pierwszy, ale chyba sobie koc zabiorę :-)
Ogólnie rzecz biorąc - trzeba byc pozytywnie nastawionym do porodu, a na pewno będzie dobrze. Ja całą ciąże byłam pozytywnie nastawiona, tylko ten ostatni tydzień depresji dał mi się we znaki - nikomu tego nie życzę (po porodzie też miałam deprechę, to uczucie jakiejś bezsilności, którego jest sie świadomym a mimo to nie można sie go pozbyć). Myślę też, że w duzym stopniu była spowodowana tym, ze nie miałam pokarmu, a wszyscy naciskali na mnie zebym karmiła piersią. Ja się starałam, obwinialam, ze jestem złą matka i koło sie zamykało. Az w końcu moja środowiskowa wytłumaczyła mi jak karmić butelką, jakos zrozumiałam, ze inaczej nie dam rady i ze to nic złego. I jest OK :-)

_________________
Obrazek

Obrazek


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 

Post: sob maja 20, 2017 8:08 pm 

Rejestracja: śr maja 17, 2017 8:42 pm
Posty: 4
ja podczas porodu pierwszego dziecka przez przypadek kopnęłam położną, dostałam takiego skurczu, że moja noga sama zasadziła jej kopa w twarz :D


Na górę
Offline Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 280 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 10, 11, 12, 13, 14

Forum ciąża

» Zdrowie Kobiety » Poród

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Przejdź do:  
Antykoncepcja - Bezpłodność - Planowanie ciąży - Objawy ciąży - Test ciążowy - Ciąża - Ciąża bliźniacza - Termin porodu - Objawy porodu - Poród - Laktacja - Niemowlę - Karmienie niemowląt - Macierzyństwo - Psychologia - Przepisy kulinarne - Uroda

Jeżeli podoba Ci się nasz serwis, poleć go innym. Wklej nasz button lub link na swojej stronie

Forum ciąża


Friends Pliki cookies